Walter: W Widzewie trupy leżały przed szafą

PRZEGLĄD PRASY. - Myśleliśmy żeby kupić Zawiszę Bydgoszcz, a tu zgłosił się pan Wdowczyk i namawia na Widzew Łódź. Nie wyszło, bo normalnie mówi się, że trupy wylatują z szafy, a tam trupy leżały przed szafą - opowiada o współpracy z Wdowczykiem i nie tylko Mariusz Walter w rozmowie z dziennikiem ?Polska?.

Wdowczyk potrafił wyliczyć mistrza co do kolejki

- Doceniałem w nim to, że jest kulturalny, elegancki, medialny no i jeżeli będę kiedyś szukał trenera, to on ma pierwsze miejsce. Dzwonił do mnie czasem radośnie, czasem nie, ale zawsze narzekał na sędziów. Zawsze - mówi Walter.

Na pytanie, czy nie uważa, że Wdowczyk mógł też kupować mecze dla Legii, kiedy ta zdobywała mistrzostwo Polski odpowiada: No to proszę mi powiedzieć jak zarząd klubu ma wiedzieć, co się dzieje w szatni? Co miałem prosić innych, by donosili? Mi to się w głowie nie mieści! On zarabiał i zawodnicy zarabiali i zarabiają więcej od największych gwiazd TVN! Pan im płaci miliony, a oni przegrywają w Sanoku... Wydaje się setki tysięcy euro na graczy, którzy lepiej piją niż grają - stwierdza właściciel ITI - koncernu sponsorującego Legię.

Szef ITI odniósł się także do kryzysu jaki władze klubu przeżywają z kibicami, których Walter nazywa pseudokibicami ponieważ nie rozumie ludzi przychodzących na mecz i oglądających go plecami do boiska. Zdaniem Waltera to tylko pewna grupa ludzi, a nie całość osób przychodzących na mecze. - Stowarzyszenie kibiców dostało warunki do spełnienia i nie spełnili żadnego. Zresztą, co to są za ludzie, którzy bronią chuliganów, walczą o zakazane race, popierają nielegalny handel pamiątkami, a ostatnio wywiesili gdzieś transparent, że się cieszą, że Canal+ wygrał przetarg o prawa telewizyjne.

A w ich kwestii klub dalej obstaje przy swoim. Walter mówi, że ITI wspólnie z Polsatem czekają na decyzję Canal+ umożliwiającą innym stacjom płatny dostęp do wszystkich meczów ligowych. Właściciel Legii zapowiada, że jeżeli tak się nie stanie, to Legia nie podpisze porozumienia w sprawie praw telewizyjnych, a konsekwencji się nie obawia. - Będą nas straszyć. Na pewno. Ale nasi prawnicy twierdzą, że nie ma takiej możliwości - odgraża się Walter.