Strejlau: Mój syn był asystentem Dariusz W. A co to ma do rzeczy?

PRZEGLĄD PRASY. - Wiem, że walka w z korupcją w naszym kraju jest trudna i żmudna. Nie tylko piłka tonie w machlojkach. Kiedyś minister sportu walczył z korupcją, straszył nas celami więziennymi, a teraz jego w tej celi widzimy. To jest chore - mówi w wywiadzie dla ?Polski? Andrzej Strejlau.

P: Zatrzymany trener Dariusz W., który przyznał się do zarzutów korupcyjnych od dawna był Pańskim pupilem?

Tak bym tego nie określał. To pańska sugestia, że traktowałem go szczególnie. A ja wszystkich swoich zawodników uważam za swoich pupili. Bo to zawodnicy tworzą grę, a ja jako trener pomagałem im tylko się rozwijać. W legii pracowałem z Darkiem półtora roku. Ale też miałem go później w reprezentacji, tak jak Janka Urbana czy Pawła Janasa albo obecnego posła Romana Koseckiego.

P: Ponoć odwiedził Pan Dariusz W. w jego domu w miniony poniedziałek?

Tak byłem u niego w domu i tego nie ukrywam, bo nie mam nic do ukrycia. Pojechałem do Darka tuż po zebraniu zarządu PZPN, żeby poinformować go o decyzji Wydziału Dyscyplinarnego, iż na najbliższym posiedzeniu będzie przesłuchiwany.

P: Czy uważa Pan, że Dariusz W. powinien być dożywotnio zdyskwalifikowany?

Jeżeli są bezsporne dowody, to powinno się karać bezwzględnie. Nigdy nie powinno się, jednak szafować wyroków przed poznaniem winy. Należy być ukaranym zgodnie zez skala przestępstwa. A to nie jest prosta sprawa.

P: Pana syn Tomasz był asystentem Dariusza W.

A co to ma do rzeczy? Mój syn pracował już w Legii, gdy przyszedł Darek. Potem został też jego asystentem w Polonii. Ale to przecież o niczym nie świadczy. Kiedy ja zostałem szefem sędziów w PZPN zabroniłem rodzonemu bratu mojej żony dzwonić do siebie ( Janowi Złomiańczukowi - trenerowi GKS Bełchatów). Kiedy ja byłem na ostatnim meczu w Bełchatowie? Rok temu. A kiedy na meczu Polonii .Podczas spotkania z Motorem bo syn mnie o to poprosił. Gdy byłem szefem sędziów nikt nie miał prawa wchodzić ani przed meczem ani w przerwie do pokoju sędziów. A teraz co się dzieje? Znowu kręcą się obserwatorzy, wchodzą, kiedy chcą i gdzie chcą. Nikt, ani Listkiewicz, ani Kolator nie mieli na mnie wpływu.