Śmierć w kajdankach. Rodzina żąda 8 mln dolarów

Ośmiu milionów dolarów odszkodowania żąda od władz miasta Phoenix rodzina kobiety, która zmarła na lotnisku Sky Harbor International tuż po zatrzymaniu jej przez policję - podaje CNN. Zostawiona sama w pokoju zatrzymań, udusiła się, próbując uwolnić się od kajdanek.

28 września 2007 roku 45-letnia Carol Gotbaum podróżowała z Nowego Jorku do Tucson w stanie Arizona, gdzie planowała kurację w ośrodku dla alkoholików. W Phoenix miała międzylądowanie. Spóźniła się na swój lot, a pracownicy linii lotniczych nie znaleźli żadnego zastępczego.

Policjanci zatrzymali ją i zamknęli w celi na lotnisku, bo - jak mówią - "krzyczała i nie chciała z nimi współpracować", gdy próbowali wyprowadzić ją z terminalu. Zamknęli kobietę w pokoju i wyszli, podczas gdy Gotbaum ciągle krzyczała. Gdy wrócili po kilku minutach, znaleźli ją martwą. Sekcja wykazała, że przyczyną śmierci było uduszenie.

"Popełniono niewytłumaczalny błąd, który dla Carol, jej męża i trzech małych dzieci ma katastroficzne skutki" - czytamy w uzasadnieniu skargi.

Według rodziny zmarłej, policja użyła przemocy bez powodu i złamała własne procedury przewidziane przy zatrzymywaniu niezrównoważonych. Carol Gotbaum potraktowano jak niebezpiecznego przestępcę, a nie - chorą, odurzoną i bezbronną osobę, jaką była - czytamy w pozwie. "Nie miała broni i nikomu nie groziła" - napisano.

Prawnicy wynajęci przez miasto twierdzą z kolei, że policja nie złamała żadnych procedur. "Rodzina publicznie przyznała, że Carol ukrywała swój stan, a także - że policjanci potraktowali ją dokładnie tak, jak spodziewał się tego jej mąż, ponieważ nie wiedzieli o niej tego, co wiedzieli jej bliscy" - napisali prawnicy policji.