Pojadą na Euro, bo lepszych nie ma

Po porażce z USA problemem Leo Beenhakkera nie są piłkarze, którzy zupełnie zawiedli, ale ci, którzy będą musieli pojechać na mistrzostwa Europy tylko dlatego, że nie ma lepszych

Łukasz Piszczek i Paweł Brożek - ta dwójka nie pozostawiła w środę żadnych złudzeń. Obaj nie są w stanie nic dać reprezentacji i na Euro prawdopodobnie nie pojadą.

Z pozostałymi, którzy zawiedli, problem jest większy. O ile słaby występ Marcina Wasilewskiego można uznać za wypadek przy pracy, o tyle dla Grzegorza Bronowickiego mecz z USA był kataklizmem wieńczącym długą serię katastrof. Od pamiętnego spotkania z Portugalią w Chorzowie, gdy z łatwością ogrywał Ronaldo i Simao, obrońca Crvenej Zvezdy w każdym spotkaniu gra gorzej. W środę, podobnie jak w lutym z Czechami, miał wielkie problemy z wyprowadzeniem piłki, łatwo ją tracił, w drugiej połowie Landon Donovan ograł go jak dziecko i był sam na sam z Borucem.

Teoretycznie na lewej stronie obrony mogą go zastąpić Dariusz Dudka i Michał Żewłakow. Kluczowym zawodnikiem przy tych roszadach jest jednak Arkadiusz Radomski. Jeśli piłkarz Austrii Wiedeń zagra na środku obrony (tak jak z Portugalią w Chorzowie), z Niemcami na lewą stronę bloku defensywnego może zostać przesunięty Żewłakow. Jeśli Leo wystawi Radomskiego obok Lewandowskiego jako drugiego defensywnego pomocnika (jak z Serbią w Warszawie), wtedy na bocznej obronie zagra Dudka, a Żewłakow z Bąkiem w środku.

Cała machina będzie działać jednak tylko wtedy, jeśli Polaków ominą kontuzje i kartki. Dlatego Bronowicki, choćby jako rezerwowy, wydaje się pewniakiem na Euro. Alternatywą dla niego jest Tomasz Lisowski z Widzewa. Zbyt niedoświadczony, żeby brać go pod uwagę jako zmiennika dla Żewłakowa i Dudki w meczach z Niemcami, Austrią czy Chorwacją.

Łukasz Garguła ciągle nie wrócił do formy po ciężkiej kontuzji. I wątpliwe, by zdążył przed ME, ale i on prawdopodobnie znajdzie się w 23-osobowej kadrze. W ustawieniu Beenhakkera Garguła gra jako ofensywny pomocnik, który ma wspierać napastnika. Zakładając, że tym drugim jest Ebi Smolarek, a Jacek Krzynówek gra na lewym skrzydle, jedynym rywalem Garguły jest Maciej Żurawski (o nim za chwilę). I to się nie zmieni, nawet jeśli polskie obywatelstwo dostanie Roger. - Nikt tak nie podaje piłek jak Łukasz - mówi o Gargule Radosław Matusiak, który parę tygodni temu strzelił gola Estończykom po asyście Garguły. Beenhakker liczy chyba na to, że nawet jeśli podczas mistrzostw tej dwójce wyjdzie tylko jedna akcja, warto zaryzykować. Innego argumentu uzasadniającego powołanie Garguły w tej chwili nie ma.

Trudno też po meczu z USA znaleźć argumenty przemawiające za Maciejem Żurawskim. 32-letni napastnik mimo przejścia do Larissy i strzelenia tam trzech goli w środę zagrał tak źle jak w ostatnich miesiącach, gdy siedział na ławce rezerwowych Celticu. Ale i on może być niemal pewny wyjazdu do Austrii i Szwajcarii. Beenhakker widzi w nim centralną postać zespołu, mianował go kapitanem, przez całe eliminacje konsekwentnie bronił, mimo że Żurawski zdobył w nich tylko jedną bramkę. Gdyby dziś Holender z niego zrezygnował, wywołałaby nie mniejsze zamieszanie niż Paweł Janas, który na mundial w Niemczech nie zabrał Jerzego Dudka i Tomasza Frankowskiego.

Leo chce takiej sytuacji uniknąć, dlatego nazwiska 30 piłkarzy, którzy będą przygotowywać się do wyjazdu na Euro, poda już za dwa tygodnie. Przez ten czas na pewno nie pojawi się nikt nowy, kto mógłby zastąpić wyżej wymienioną trójkę.

Holender może co najwyżej skorzystać z tych, którzy do Krakowa w ogóle nie przyjechali. Oni zawiedli go w tym tygodniu najmniej. - To, że kogoś tu nie ma, nie oznacza, że jest skreślony z wyjazdu na Euro - mówił jeszcze przed spotkaniem z USA selekcjoner. Kogo miał na myśli? Być może Grzegorza Rasiaka. Napastnik Boltonu co prawda nigdy nie strzelił jeszcze gola w reprezentacyjnym meczu o punkty, a w ostatnich eliminacjach zaliczył tylko jedną asystę, ale ciągle jest najlepiej grającym głową polskim zawodnikiem. W ofensywie nie będzie z niego wielkiego pożytku, ale na Euro w starciach z potężnym Ivanem Klasniciem czy genialnie grającym głową Miroslavem Klose jego wzrost może być bezcenny przy stałych fragmentach gry. Problem w tym, że Rasiak w klubie gra coraz mniej. I to się raczej nie zmieni, bo Bolton walczy o utrzymanie i trener Gary Megson nie ma czasu na eksperymenty. A o ile brak gry nie przeszkadza w utrzymaniu dobrej formy Jackowi Krzynówkowi, o tyle siedzący na ławce Rasiak cofa się w rozwoju.

Drugi zawodnik, po którego może sięgnąć Beenhakker, to Dawid Janczyk. Rezerwowy CSKA Moskwa we wtorek bardzo dobrze zaprezentował się w zremisowanym 0:0 meczu młodzieżówki z Anglią. Lepiej niż dzień później Brożek, Matusiak i Żurawski. Za 21-letnim napastnikiem przemawia szybkość. Na ubiegłorocznym mundialu U-20 w Kanadzie dogonić go nie potrafili Amerykanie, Koreańczycy i Argentyńczycy. Z Mertesackerem, Pogatenzem i Krstajicem będzie mu trudniej, ale jako wychodzący na ostatni kwadrans rezerwowy nie jest bez szans.

Prawdziwą sensację Leo sprawiłby jednak, gdyby zabrał do Austrii i Szwajcarii Artura Wichniarka. Napastnik Arminii zagrał 45 minut w meczu z Czechami, spisał się całkiem dobrze, ale w kadrze na USA już się nie znalazł. Albo Leo z niego zrezygnował, albo w Krakowie wolał sprawdzić podobnie grającego Pawła Brożka. Jeśli to napastnik Wisły był rywalem Wichniarka w walce o Euro, Beenhakker ma jeden problem mniej.

Leo: Kilku piłkarzy straciło szanse na Euro

Leo musi szukać bocznych obrońców

Klęska z USA. Gdzie ta drużyna na Euro?