Nożem i ogniem zaatakował rodzinę

Zaczęło się od awantury, następnie 40-latek zaatakował małżonkę nożem, interweniowali synowie i wyprowadzili mamę z domu. Wtedy mężczyzna się podpalił.

Tragedia rozegrała się w wielkanocną niedzielę około godz. 15 przy ulicy Byczyńskiej w Kluczborku. Awantura pomiędzy Piotrem O. i jego żoną Barbarą przerodziła się w bójkę. Wówczas mężczyzna zadał swojej 37-letniej żonie kilkanaście ciosów nożem. - Na pomoc przyszli jej dwaj synowie, 17 i 21-leni, ten pierwszy również ucierpiał, ale udało im się wyprowadzić matkę z mieszkania i doprowadzić ją do lekarza - informuje nas Jarosław Dryszcz, rzecznik w Komendzie Wojewódzkiej Policji.

Następnie mężczyzna oblał siebie i dom łatwopalną substancją i podpalił. Z płonącego budynku wyciągnęli go gaszący pożar strażacy. Piotr O. w stanie zagrażającym życiu i z rozległymi oparzeniami (80 proc. powierzchni ciała) trafił do specjalistycznego szpitala w Siemianowicach Śląskich. Stan rannej Barbary, którą opatrzono w miejscowym szpitalu jest stabilny i jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Podobnie jak 17-letniemu synowi.

Jak twierdzi miejscowa policja nigdy wcześniej nie dochodziło w tej rodzinie do awantur.