Zabił trzy psy, bo drażniło go szczekanie

Najprawdopodobniej to mieszkaniec Blachowni zabił psy, które znaleziono w poniedziałek w tamtejszym lesie. - Zabił, bo drażniło go szczekanie - twierdzą mieszkańcy miasteczka

- Chwalił się, że zabił psy - mówią mieszkańcy ulicy Sosnowej o mieszkającym w sąsiedztwie mężczyźnie. To w pobliskim lesie dzieci znalazły w poniedziałek dwa martwe zwierzaki w reklamówkach. Trzeciego odkrył lekarz weterynarii, którego dzieci zawiadomiły o makabrycznym znalezisku. Dwie suki i pies - kilkuletnie - miały rany na głowach po uderzeniach tępym narzędziem. Największy był mieszańcem owczarka niemieckiego, miał na szyi łańcuch. Najmniejszy - przypominał rozmiarami spaniela. Pierwszego zabito około sześciu tygodni temu, ostatniego najwyżej kilka dni przed odkryciem zwłok. Jedno z dzieci rozpoznało swojego zaginionego pupila.

Weterynarz natychmiast zgłosił sprawę policji. Oficjalnie podejrzanego jeszcze nie ma, ale mieszkający w pobliżu lasku nie mają wątpliwości, że psy zabił ich sąsiad. - Przeszkadzało mu szczekanie. Psy przychodziły tu do suczki z cieczką - opowiadają. Twierdzą też, że jednego z czworonogów zabił na zlecenie innego mieszkańca miasteczka.

Sugerują, że martwych zwierzaków może być więcej, bo w pobliżu zniknęło kilka innych psów. - Przeszukaliśmy teren i nie znaleźliśmy innych martwych zwierząt - mówi aspirant sztabowy Jarosław Szmit, zastępca komendanta komisariatu w Blachowni. Mówi, że wiele wskazuje na to, że to mieszkaniec Blachowni zabił psy.

Za zabicie zwierzęcia grozi grzywna lub do roku więzienia. Jeśli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, może za kratami spędzić nawet dwa lata.