Tajemnicza choroba Federera, Nadal coraz bliżej numeru 1

Rafael Nadal ściga w rankingu wychodzącego z groźnej choroby Rogera Federera. - Niby jestem blisko, ale wciąż bardzo daleko - mówi Hiszpan, który awansował do III rundy w Kalifornii.

Nadal wygrał w sobotę w II rundzie Indian Wells z Kolumbijczykiem Santiago Giraldo 6:3, 6:3. Tak jak inni uczestnicy turnieju z pulą nagród 3,6 mln dol Hiszpan zmagał się w weekend na korcie nie tylko z rywalem, ale też z bardzo silnym wiatrem, który utrudniał życie tenisistom w Kalifornii.

Po ostatnich słabszych występach lidera rankingu ATP Rogera Federera Hiszpan zbliżył się do niego na 350 pkt. To najmniejsza różnica od czterech lat między Szwajcarem a drugim zawodnikiem na liście ATP (wówczas 350 pkt straty miał Roddick). Nic dziwnego, że wywołało to dyskusję, czy Nadal będzie w stanie prześcignąć Federera i kiedy ewentualnie może to zrobić.

- Niby jestem blisko, ale dystans wciąż wydaje się bardzo duży. W Indian Wells nie ma mowy o wyprzedzeniu Rogera, bo przecież bronię tytułu i nie zyskam żadnych punktów, nawet jeśli wygram. Dlatego w ogóle o tym nie myślę - mówił Nadal. 21-letni Hiszpan triumfował w Kalifornii przed rokiem, inkasując 500 pkt. Ale za tydzień straci te punkty, a do rankingu dopisze mu się zdobycz z Indian Wells z tego roku (tak działa ranking ATP). Jeśli więc Nadal znów wygra cały turniej, to w najlepszym wypadku wyjdzie na zero. I właśnie dlatego na razie nie ma szans prześcignąć Federera, który jest w komfortowej sytuacji, bo rok temu w Indian Wells przegrał bardzo wcześnie (niespodziewanie pokonał go w II rundzie Guillermo Canas) i nie broni wielu punktów. Atak Nadala na pozycję numer jeden byłby możliwy najwcześniej w następnym turnieju w Miami.

Federer nie ma jednak zamiaru odpuszczać. Rzucił niedawno nowe światło na swoją słabszą postawę na początku sezonu, wyznając, że był chory na mononukleozę. Przegrywając w półfinale Australian Open, a potem w pierwszej rundzie w Dubaju, zmagał się cały czas z groźnym wirusem wyniszczającym organizm. - Dopiero teraz jestem w pełni sił - powiedział po przylocie do Kalifornii na pierwszy w roku turniej z Serii Masters. O chorobie Szwajcara wiadomo jednak bardzo niewiele. Nikt z jego sztabu nie chce rozmawiać.

Kto wie, czy ten sezon nie wywróci klasyfikacji rankingowej całkiem do góry nogami, bo za plecami liderów do wielkiego skoku czai się "ten trzeci", czyli Novak Djoković, sensacyjny zwycięzca Australian Open. Serb bez problemów awansował w sobotę do trzeciej rundy, a w mediach błyszczy już jaśniej niż Nadal i Federer. W piątek był w NBC gościem Jaya Leno w "Tonight Show", jednym z najpopularniejszych telewizyjnych talk-show w USA i wypadł bardzo dobrze.

W rywalizacji kobiet w Indian Wells (pula nagród 2,1 mln dol.) na razie bez większych niespodzianek. Najwyżej rozstawiona Serbka Ana Ivanović też narzekała na wiatr, ale zdołała uporać się w II rundzie z Rumunką Ralucą Olaru 6:1, 5:7, 6:0.