Cztery punkty i wsad Gortata

Marcin Gortat (Orlando Magic) w ciągu pięć minut meczu z Wizards (122:92) zdobył cztery punkty i miał dwie zbiórki. 16. kolejny mecz wygrali Houston Rockets, a LeBron James rzucił 50 punktów w Nowym Jorku.

Gortat przez pierwszych 61 meczów ani razu nie wszedł na parkiet, ale teraz świetnie wykorzystuje szansę od losu (kontuzja Keyona Doolinga), trenera Stana van Gundy'ego (bardziej ograny podkoszowy James Augustine znalazł się poza składem) i drużyny (trzecie kolejne wysokie zwycięstwo Magic). Polak, dla którego to trzecie kolejne spotkanie, pojawił się na boisku 5.24 minuty przed końcem meczu i choć w pierwszej akcji zrobił kroki, a potem został zablokowany przy próbie dobitki, to w sumie zdobył cztery punkty.

W kolejnej akcji po stracie piłki Gortat zebrał piłkę w ataku po niecelnym rzucie Carlosa Arroyo - dobitkę zablokował jednak Dominic McGuire. Polak ponowił jednak atak i zdobył punkty półhakiem.

Potem Gortat popełnił faul i przez kilka zagrań był niewidoczny. Dopiero 15 sekund przed końcem wykorzystał podanie Arroyo i z powietrza wsadził piłkę do kosza. Statystycznie Polak wypadł lepiej niż doświadczony Adonal Foyle, który jest pierwszym zmiennikiem Dwighta Howarda (20 punktów i 11 zbiórek) - 33-letni zawodnik w ciągu 10 minut spudłował dwa rzuty i miał dwie zbiórki. Ale oczywiście wszedł na parkiet wcześniej.

Magic wygrali trzeci mecz z rzędu i z bilansem 40-23 zajmują trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej. Pierwszą pozycję zajmują Boston Celtics (47-12), którzy w środę pokonali w meczu na szczycie NBA Detroit Pistons (44-17) 90:78 i jako pierwszy zespół w tym sezonie zapewnili sobie awans do play-off.

31 punktów dla Celtics zdobył Kevin Garnett, 16 dodał Rajon Rondo. Dla Pistons po 23 punkty zdobyli Chauncey Billups i Rasheed Wallace. W zespole z Bostonu nie zagrał jeszcze Sam Cassell, który kilka dni temu przyszedł z Los Angeles Clippers. W Pistons zabrakło za to Theo Ratliffa (zmienił klub z Minnesota Timberwolves).

16. kolejny mecz wygrali Houston Rockets, którzy pokonali 117:99 Indiana Pacers. Rockets, którzy od czterech spotkań grają bez Yao Minga, nie zwalniają tempa - w środę wykorzystali porażkę Phoenix Suns (113:126 na wyjeździe z Denver Nuggets) i wyprzedzili ich w tabeli Konferencji Zachodniej. Houston ma obecnie bilans 40-20, a Suns - 40-21. Najwięcej punktów dla Rocekts zdobył Tracy McGrady - 21.

Znakomite spotkanie rozegrał LeBron James - 50 punktów, 10 zbiórek i osiem asyst. Jego Cleveland Cavaliers wygrali 116:105 w Nowym Jorku z Knicks. James grał tak świetnie, że publiczność z Nowym Jorku skandowała "MVP, MVP!", a 17-letni Anthony Erskine w ostatniej minucie próbował podbiec do ławki Cavaliers. Został jednak zatrzymany przez ochronę.

James trafił 16 z 30 rzutów z gry, w tym miał 7/13 za trzy. Cavaliers z bilansem 35-26 zajmują czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej.

Wyniki:

Washington - Orlando 92:122

Charlotte - Golden State 118:109

Boston - Detroit 90:78

NY Knikcs - Cleveland 105:119

Miami - Toronto 83:108

Milwaukee - Seattle 118:106

Memphis - New Jersey 100:93

New Orleans - Atlanta 116:101

Houston - Indiana 108:99

Denver - Phoenix 126:113

Utah - Minnesota 105:76