Co może stać się na pokładzie samolotu?

Przechodzisz odprawę, siadasz w fotelu, zapinasz pasy. Trochę się denerwujesz, ale uspokaja cię miły uśmiech stewardessy i kojący głos pilota. - Jestem w dobrych rękach. To profesjonaliści - myślisz. Ale nie wszystko zależy od nich, a w powietrzu mogą zdarzyć się rzeczy, których nikt nie przewidzi. Jeżeli boisz się latać, nie czytaj tego tekstu.

Pasażer ma napad szału

Pasażerowie regularnie stosują przemoc, werbalną lub fizyczną - wynika z ankiety przeprowadzonej wśród lotniczych załóg. Konsekwencje?

"To była zwyczajna podróż. Zaczęło się 20 minut przed lądowaniem" - mówił jeden z pasażerów lotu Southwest Airlines 1763, z Las Vegas do Salt Lake City. 20 minut przed lądowaniem Jonathan Burton podszedł do wózka z napojami. Wziął coś do picia, wrócił na miejsce i usiadł. Po chwili wstał i zaczął chodzić między siedzeniami, tam i z powrotem, tam i z powrotem. - Miał spojrzenie szaleńca - mówili świadkowie.

Nagle Burton zaczął kopać i uderzać pięściami w drzwi kabiny pilota. - Muszę się stąd wydostać! - krzyczał. Pasażerowie byli przerażeni, puściły im nerwy. Policja ustaliła, że osiem osób ruszyło z siedzeń i usiłowało obezwładnić chłopaka. Próba powstrzymania szaleńca szybko zmieniła się w bicie na oślep. - To była brutalna walka, kopali gdzie popadnie - relacjonowano. Pasażerowie położyli Burtona twarzą do ziemi. Kilka minut później 19-latek przestał się ruszać. Na ziemi stwierdzono zgon.

Okazało się, że chłopak był pod wpływem narkotyków. Sekcja zwłok wykazała, iż został uduszony. Boeingiem 737 podróżowało 120 pasażerów. Na podstawie ich relacji odtworzono przebieg lotu. Żadnemu z mężczyzn obezwładniających Burtona nie postawiono jednak zarzutów. Policja uznała, iż działali w obronie własnej.

Pobicia, awantury i alkohol

Bójki mniej dramatyczne w skutkach zdarzają się na pokładach samolotów bardzo często. Celują w nich zwłaszcza Rosjanie, którzy lubią wypić przed (i w trakcie) lotu. W grudniu 2006 r. Airbus Aerofłotu musiał lądować awaryjnie w Pradze. - Pijany Rosjanin wszczął bijatykę na pokładzie, groził uszkodzeniem maszyny i domagał się zmiany kierunku lotu na południowy, bo "chciałby zwiedzić Kair" - relacjonowali Czesi. Pasażerom udało się związać awanturnika. Po wylądowaniu pijany trafił do czeskiego aresztu. Trójką dzieci, z którymi podróżował, zaopiekowali się dalsi krewni.

Połączenie promile + awantura powszechne jest także wśród Polaków. Dwa lata temu na lotnisku w Singapurze wysadzono grupę 87 polskich robotników. Rodacy wracali z pracy w Australii. - Pili alkohol i palili tytoń na pokładzie. Czterech było kompletnie pijanych - relacjonował ambasador. Zachowanie Polaków wywołało ostrą reakcję kapitana, który wylądował w Singapurze i kazał całej grupie opuścić samolot.

Później głośno zrobiło się o wybrykach polskich aktorek. - Rzuciła się z pięściami na stewardessę. Wpadła w szał, krzyczała i targała ją za włosy - tak Edyta Olszówka miała zareagować na odmowę podania kolejnego kieliszka szampana. Sprawę opisywała prasa kolorowa. W maju zeszłego roku na pokład samolotu nie wpuszczono Marzeny Kipiel-Sztuki. O dziesiątej rano gwiazda "Kiepskich" miała ponad 3 promile alkoholu we krwi. - Pani Kipiel-Sztuka nie awanturowała się, ale kapitan samolotu nie chciał jej na pokładzie - mówił rzecznik policji.

Kontrola lotów popełnia błąd

01.07.2002 r. Tupolew 154M wyleciał z Moskwy do Barcelony. Tego samego dnia z Bergamo we Włoszech wystartował transportowy Boeing 757-200. O 21.30 maszyny leciały nad Niemcami, na wysokości 36 000 stóp, na kolizyjnym kursie. W tym czasie kontroler Peter Nielsen pracował na dwóch stanowiskach. Na mniej niż minutę przed katastrofą, zorientował się, że samolotom grozi zderzenie. Błyskawicznie ostrzegł pilota TU 154 i nakazał mu obniżyć lot. Rosyjska załoga rozpoczęła manewr.

Na zagrożenie zareagowały także systemy unikania kolizji (TCAS) w obydwu samolotach. - "Wznosić!" - ostrzegał Tu 154. - "Obniżać!" - zobaczyli piloci Boeinga. Wskazania automatu wzięli pod uwagę tylko Brytyjczycy z Boeinga. Rosjanie posłuchali kontrolera, który podał im błędną pozycję drugiej maszyny. W rezultacie obydwa samoloty obniżyły lot i zderzyły się. Winą obarczono kontrolę. Dwa lata później Witalij Kałojew, który w katastrofie stracił dzieci i żonę, zabił Nielsena: "Odtrącił dłoń, w której miałem zdjęcie dzieci. Nie pamiętam, co było później".

Podobnej tragedii w 2001 r. cudem uniknęli piloci maszyn Japan Airlines. Samoloty znalazły się na kursie kolizyjnym, a instrukcje kontrolerów były sprzeczne z tymi od systemów TCAS. Jedna z załóg posłuchała człowieka, druga - automatu.

Katastrofie w ostatniej chwili zapobiegł pilot Makoto Watanabe, który skierował swojego Boeinga prosto w dół. Później twierdził, że w krytycznym momencie odległość między samolotami wynosiła 35 stóp! - Byłem pewien, że właśnie giniemy. Widziałem twarze tamtych - relacjonował pasażer. Na skutek gwałtownego manewru Watanabe, rannych zostało kilkanaście osób. Wszyscy, którzy nie byli przypięci pasami, "wylecieli" ze swoich miejsc, a wózki z napojami uszkodziły sufit.

Pilot umiera za sterami

"Pasażerom ani przez chwilę nie groziło niebezpieczeństwo". W 2007 r., pilot, którego nazwiska nigdy nie podano, zmarł za sterami samolotu Continental Airlines z 210 osobami na pokładzie. Maszyna leciała z amerykańskiego Houston do Puerto Vallarta i znajdowała się 200 mil na północ od granicy z Meksykiem.

- Kapitan nagle osunął się za sterami. Kontrolę nad maszyną błyskawicznie przejął drugi pilot - wynika z relacji prasowych. Nieprzytomnego ułożono na podłodze przy drzwiach. Stewardessy i przypadkowo obecne na pokładzie pielęgniarki udzielały mu pomocy.

W tym czasie drugi pilot poprosił o możliwość awaryjnego lądowania w mieście McAllen. Na miejscu czekał ambulans, który miał zabrać nieprzytomnego do szpitala. Niestety, lekarze nie mogli już nic zrobić. - To była śmierć z przyczyn naturalnych - poinformowała rzeczniczka Continental Airlines. - To zawał - donosiły media. Podobna sytuacja miała miejsce kilka dni temu. W trakcie lotu z Manchesteru na Cypr zasłabł nagle drugi pilot. Mężczyzna zmarł, a maszyna lądowała awaryjnie w Turcji.

Samolot zostaje zestrzelony

"To tragiczny wypadek. Efekt błędu w ćwiczeniach wojskowych" - twierdziły od samego początku anonimowe źródła w amerykańskim Departamencie Stanu. "Ukraińska rakieta przypadkowo zestrzeliła samolot pasażerski" - gazety były bardziej dosłowne. "Przyczyną katastrofy mogło być niezamierzone trafienie przez rakietę S-200 (ziemia-powietrze) w trakcie ukraińskich ćwiczeń obrony powietrznej" - przyznał w końcu członek ukraińskiej komisji badającej okoliczności wypadku.

W katastrofie rosyjskiego Tu-154 zginęło 78 osób. Maszyna, która 4.10.2001 r. wyleciała z Tel Awiwu do Nowosybirska, zniknęła z radarów nad Morzem Czarnym.

Dokładnie w tym samym momencie ukraiński minister obrony obserwował na innym radarze tor lotu rakiety S-200. Pocisk wystrzelono z wybrzeży Krymu w trakcie ćwiczeń wojskowych. - Rakieta uległa autodestrukcji. Wszystko poszło zgodnie z planem - twierdził ukraiński rząd. Na dowód pokazywał film nagrany przy wystrzelaniu pocisku. Dopiero później przyznano, że rakieta trafiła w rosyjski samolot.

Coś się psuje

Nie wszystko zależy od błędu człowieka. Czasami po prostu dochodzi do awarii. 28.04.1988 r., o godzinie 13.25 czasu lokalnego, z hawajskiego Hilo wystartował samolot Aloha Airlines. Maszyna leciała do Honolulu, lot zapowiadał się spokojnie. "Aloha 243! Jesteście jeszcze w powietrzu?" - pytał później kontroler. Pilot, kiedy usłyszał te słowa, był już na ziemi. I sam chyba nie wierzył, że udało mu się wylądować.

O 13.48 maszyna znajdowała się na wysokości przelotowej 7300 m. Wtedy nad siedzeniami pierwszej klasy pojawiło się niewielkie pęknięcie. Chwilę później duża część dachu po prostu oderwała się od samolotu. - Spojrzałem do tyłu. Tam, gdzie zawsze był sufit, zobaczyłem niebo - wspominał pilot. Maszynę udało się sprowadzić na ziemię. Wszyscy pasażerowie przeżyli (65 osób było rannych). Zginęła stewardessa, która zbierała zużyte kubeczki. Różnica ciśnień sprawiła, że kobietę wyssało na zewnątrz.

Zdarzają się również mniej spektakularne awarie. W trakcie lotu Airbusa A330, kanadyjskich linii Air Transat, doszło do wycieku paliwa. Kiedy załoga prawidłowo rozpoznała problem, maszyna leciała już nad Atlantykiem, a w pobliżu nie było żadnego lotniska. Pilot uznał, że jedyną szansę na lądowanie daje amerykańska baza wojskowa na Azorach. Lecąca z Toronto do Lizbony maszyna zmieniła kurs. Silniki w końcu wysiadły, a do bazy w Lajes pozostawało jeszcze 120 km. Pilot pokonał ten dystans lotem ślizgowym, zamieniając Airbusa w ogromny szybowiec. Lądowanie, mimo problemów, przebiegło pomyślnie. Lekko rannych zostało kilku pasażerów - wszyscy w trakcie opuszczania samolotu.

Bez paniki

Usterki i awarie, pijana załoga, pijani pasażerowie, bójki i awantury na pokładzie, porody i zawały, striptiz w kokpicie... Sytuacje, o których nawet nie myślisz, zdarzają się na pokładach samolotów każdego dnia. Tych, którzy właśnie zaczęli się zastanawiać nad odwołaniem rezerwacji, pocieszamy. Prawdopodobieństwo śmierci związanej z podróżą samolotem największe jest wtedy, gdy wsiada się do samochodu, by dojechać na lotnisko.

Statystycznie, samolot jest jednym z najbezpieczniejszych środków transportu. Amerykanie obliczyli , że prawdopodobieństwo śmierci w katastrofie samolotowej jest jak jeden do 5552. W wypadku samochodowym: jak jeden do 247.

Więcej dziwnych przypadków lotniczych - czytaj

Lubisz latać samolotem?