Wpadka policji: amfetamina okazała się mąką

- Po miesiącach obserwacji ujęliśmy szajkę dilerów amfetaminy - chwaliła się sukcesem bydgoska policja. Dwa dni później okazało się, że w woreczkach, w których miały znajdować się narkotyki, była mąka. To kompromitacja wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej.

Ponad trzy kilogramy amfetaminy, kokainę i kilkaset woreczków do pakowania narkotyków odebrali policjanci bydgoskim dealerom - taki komunikat trafił w ubiegłym tygodniu do wszystkich bydgoskich mediów. Tego samego dnia do policyjnej izby zatrzymań trafiło czterech bydgoszczan w wieku 24-25 lat ze Śródmieścia, którzy mieli wprowadzać narkotyki na nasz rynek i sprzedawać środki odurzające w bydgoskich klubach i szkołach.

Pracownicy biura prasowego komendy wojewódzkiej policji rozesłali nawet zdjęcia z policyjnego laboratorium oraz film z zatrzymania. Obok laborantki w zielonym kitlu na blacie leżały równo poukładane foliowe worki z porcjami narkotyków. Na filmie kobieta coś odmierza i liczy. W oficjalnym komunikacie nie było jednak ani słowa o tym, co wyszło laborantce z wyliczeń.

Tę spektakularną akcję policjanci mieli przeprowadzić po wielomiesięcznej obserwacji członków grupy. - To nie był przypadek, śledczy nad sprawą pracowali przez pół roku - chwaliła kolegów Monika Chlebicz, rzeczniczka KWP. - Od czasu, kiedy z miasta zaczęły docierać sygnały o tym, że nieznana grupa rozprowadza znaczne ilości narkotyków w całym mieście, zwłaszcza w okolicach Śródmieścia. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych narkotyków wynosi 135 tys.zł.

Tymczasem zastępca Prokuratora Okręgowego Marek Dydyszko był zdumiony, gdy usłyszał o rzekomym sukcesie policji: - Pierwsze słyszę. Nic nie wiem o tym, by w ostatnim czasie doszło do rozbicia jakiejś zorganizowanej grupy przestępczej trudniącej się handlem narkotykami na szeroką skalę - przyznał.

Postanowiliśmy sprawdzić, kogo z tak wielką pompą zatrzymali policjanci z wydziału kryminalnego KWP i co było tak naprawdę w foliowych workach sfotografowanych przez policję.

Gdy zaczęliśmy dociekać, dowiedzieliśmy się, że w policyjnych magazynach leżą worki z mąką ze śladowym dodatkiem amfetaminy. - Trochę za szybko się pochwaliliśmy. Komunikat do mediów został wydany, zanim laboranci zbadali zawartość proszku. Głupio to wyszło - przyznaje jeden z policjantów, który prosi o niepodawanie nazwiska.

Jedno jest pewne, właściciele "mąki" sprzedawali swój towar jako narkotyk. Policja oficjalnie nie chce mówić o swojej wpadce, bo ma pełne ręce roboty i dwie wersje zdarzenia. Pierwsza zakłada, że to sami przestępcy padli ofiarą konkurencyjnej grupy handlującej narkotykami, która sprzedała im, za ciężkie pieniądze, trefny towar. Druga wersja zakłada, że to miejscowi hurtownicy i dealerzy "rozmnażają" niewielkie ilości narkotyków, dosypując neutralnego białego proszku, na przykład mąki. W ten sposób dorabiają się kroci, oszukując swoich klientów.