"Aldi" rusza na podbój Polski

W poniedziałek o ósmej rano legendarny dyskont "Aldi" otwiera siedem pierwszych sklepów w Polsce

- Kolorowe reklamówki i bardzo "wypasione" półki - z tym w latach 80. kojarzył się Polakom niemiecki dyskont Aldi. Za czasów realnego socjalizmu był mekką naszych handlarzy. Za ciężko zarobione marki kupowali w Aldim towary, które następnie z przebitką sprzedawali w Polsce.

Niemcy nie liczą tylko na sentyment Polaków. Sieć na otwarcie przygotowała prawie 30-proc. promocje. Ze sporą zniżką w poniedziałek będzie sprzedawać m.in. tanie laptopy marki niemieckiej firmy Medion (1400 zł za sztukę). A oprócz laptopa będzie można kupić zarówno jogurt, ogórki, jak i automatyczną pralkę. Ale coś za coś: jest taniej, za to klient ma o wiele mniejszy wybór. Na półkach stoi mniej produktów markowych za to dużo tzw. marek własnych.

Do tej pory sieć nie była obecna w Polsce. Aldi chce znokautować cenami przede wszystkim inną niemiecką sieć Lidl oraz Biedronkę, która należy do portugalskiej grupy Jeronimo Martins. Czy faktycznie ma szanse położyć przeciwników na deskach?

Bez wątpienia niemiecka sieć to gigant. Ma dziś ponad 6,5 tys. sklepów w Europie. Jej przychody netto to ponad 50 mld dol. W Polsce otwiera na razie siedem sklepów i wszystkie dzisiaj: w Poznaniu, Jeleniej Górze, Sulechowie, Głogowie, Żorach, Brzegu i Tarnowskich Górach.

To niewiele. Dla porównania - Lidl ma ok. 300 sklepów, a duńskie Netto - 137. Prawdziwym potentatem w tym sektorze jest jednak Biedronka. Portugalska sieć ma w Polsce już ponad tysiąc sklepów, a w grudniu poinformowała o zawarciu umowy z Tengelmann Warenhandelsgesellschaft, właścicielem sklepów Plus. Niemcy za 320 mln euro sprzedali 75 sklepów w Portugalii oraz 210 w Polsce (na transakcję musi się jeszcze zgodzić m.in. nasz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów).

Czy w Polsce jest miejsce na kolejne dyskonty? Jak podaje The Nielsen Company (firma badająca m.in. rynek marketów), największe zagęszczenie takich tanich sklepów jest w Norwegii (253 sklepy na milion mieszkańców, dane z 2005 r.). Polska jest na dalszej pozycji w tym rankingu: na milion mieszkańców przypada u nas 38 dyskontów.

Problem w tym, że dziś w Polsce sieci sklepów mogą się rozwijać tylko poprzez przejęcia rywali. Powód? Łatwiej jest dziś w kraju kupić sklepy, niż je wybudować. Sejm głosami PiS i Samoobrony uchwalił latem zeszłego roku ograniczenia w budowie dużych sklepów.