?Sędzia nas skręcił. I to teraz, w tych czasach!"

Na stadionie łódzkiego Widzewa podczas meczu z Odrą padło siedem goli, ale i tak najwięcej mówiło się o fatalnej dyspozycji sędziego.

Bo Mariusz Podgórski z Wrocławia nie miał w sobotę najlepszego dnia. Popełnił trzy bardzo poważne błędy, w tym dwa na niekorzyść Odry. Widzew wygrał 4:3.

- Widział pan trenerze, jak nas skręcił! I to teraz, w tych czasach! - mówił Jan Woś, strzelec gola dla Odry do Bogusława Kaczmarka, asystenta Leo Beenhakkera. A w rozmowie z Canal+ nie wytrzymał:

- Mam sędziego w d...!

Piłkarze Odry właśnie arbitra obwiniali o porażkę, choć sami zaprezentowali poziom podobny do niego.

Nie byłoby bowiem kontrowersji, gdyby w pierwszej połowie Arkadiusz Aleksander czy Ilian Micanski z bliska potrafili tak kopnąć piłkę, by nie dać szans Bartoszowi Fabiniakowi. Po przerwie dorównał im Bartłomiej Socha. A przecież stoperzy Widzewa - Piotr Stawarczyk, a zwłaszcza debiutujący w zespole Wojciech Szymanek - byli jeszcze gorsi od sędziego.

W pierwszej połowie Maciej Kowalczyk zrobił to, co wcześniej demonstrował w Koronie Kielce. Kiedy w polu karnym poczuł za sobą obrońcę, upadł, jakby połamał nogi. Kiedyś na podobne zagranie dał się nabrać międzynarodowy arbiter Jacek Granat w spotkaniu Korona - Widzew.

Po przerwie Socha przewrócił się w starciu ze Sławomirem Szeligą. O tym, że można było podyktować "jedenastkę", przekonały powtórki telewizyjne. Później arbiter oszczędził Bartosza Hinca, który powinien dostać czerwoną kartkę za sfaulowanie wychodzącego na czystą pozycję Kowalczyka, a nie dostał nawet żółtej. Był rzut wolny wykorzystany przez Tomasza Lisowskiego, ale wodzisławski obrońca został na boisku.

Mecze tych drużyn niemal zawsze wywołują wielkie kontrowersje. Kilka lat temu omal nie doszło do linczu na trzech graczach Odry, którzy po zakończeniu gry założyli koszulki z napisem ŁKS, co wywołało furię widzewskich kibiców. W 2005 roku w barażu o I ligę sędzia Marek Mikołajewski podarował Odrze karnego, który w konsekwencji zadecydował o sukcesie drużyny z Wodzisławia. A dziś arbiter jest jednym z podejrzanych w aferze korupcyjnej.