Liniowy PIT w 2010 jeśli prace analityczne pozwolą

Podatek liniowy w 2010, najpóźniej w 2011 r. obiecują premier Donald Tusk i minister finansów Jan Rostowski. O ile pozwolą na to ?prace analityczne? i sytuacja w parlamencie.

Sztandarowy pomysł PO - podatek liniowy - powrócił wczoraj za sprawą wypowiedzi premiera Donalda Tuska. Stwierdził on, że podatek liniowy może zostać wprowadzony w 2010, najpóźniej w 2011 r. Nie podał, jaka będzie stawka podatku. Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski mówił wczoraj dziennikarzom, że prawdopodobnie będzie to 15 proc. PO obiecywała 15-proc. PIT, CIT i VAT już w kampanii 2005 r., ale w wyborach w 2007 r. niespecjalnie podnosiła ten postulat. Na pierwszy plan wysunęła wówczas podwyżki dla budżetówki, które raczej większą obniżkę podatków wykluczają. Nie bardzo wiadomo, jak pogodzić plany obniżenia podatków z planami zmniejszenia deficytu budżetowego i długu publicznego. Wprawdzie minister Rostowski tłumaczył, że resort chce zwiększyć zatrudnienie z obecnych 54 proc. ludności do 64 proc. (szczególnie chodzi o osoby powyżej 50 lat), ale nie wyjaśnił, jak zamierza tego dokonać.

Minister finansów Jan Rostowski, prezentując wczoraj dorobek i plany resortu z okazji 100 dni rządu, także mówił o podatku liniowym w 2010 r. - Obecnie prowadzimy prace analityczne, które - mam nadzieję - pozwolą na wprowadzenie podatku liniowego po 2010 roku - tłumaczył. Problem w tym, że budżet już w 2009 r. straci 10 mld zł na uchwalonej jeszcze w poprzedniej kadencji obniżce PIT do 18 i 32 proc. z dzisiejszych 19, 30 i 40 proc. Na obniżeniu stawki do 15 proc. przy jednoczesnym pozostawieniu kwoty wolnej od podatku oraz ulgi na dzieci może stracić drugie tyle. Rostowski zaś zapowiadał jeszcze, że po wprowadzeniu liniowego PIT resort zacznie prace nad obniżeniem CIT, dziś wynoszącego 19 proc. - Chcieliśmy, żeby na koniec drugiej kadencji CIT wynosił 10 proc. - mówił optymistycznie Rostowski. Zostanie podatek od zysków kapitałowych. - Widzę bardzo duże problemy graniczące z niemożliwością ze zlikwidowaniem go - tłumaczył minister. Dodał, że zniesienie "podatku Belki" służyłoby głównie bogatym.

Rostowski zapowiedział też od dawna oczekiwaną nowelizację VAT, która ma ułatwić życie firmom. Będą m.in. krócej czekać na zwrot tego podatku - dziś termin wynosi 180 dni, ma być skrócony do 60.

O ile z uchwaleniem ustawy o VAT nie powinno być kłopotów, jeśli tylko projekt trafi do Sejmu, o tyle wprowadzenie liniowego PIT w 2010 r. nastręcza problemów politycznych. Nie wiadomo, czy pomysł zaakceptuje PSL. Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak stwierdził wczoraj, że na spotkaniach koalicyjnych sprawa ta nie była omawiana. Trudno będzie też przełamać bardzo prawdopodobne weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który wielokrotnie mówił o swej niechęci do tego podatku. - Nie będzie tak, że konsekwentne weto prezydenta pozostawi nas bezradnymi. Jeśli będzie trzeba, będę porozumiewał się z lewicą, aby odrzucić weto prezydenta - mówił wczoraj w radiu RMF FM premier Donald Tusk. Jednak liderzy LiD zajmujący się gospodarką - m.in. Marek Borowski -wielokrotnie powtarzali, że są przeciwnikami podatku liniowego.