To Małysz stworzył Murańkę

Byłem pod wielkim wrażeniem konferencji prasowej na której ogłoszono, że Klimek Murańka ma sponsora, który będzie finansował jego karierę do pełnoletności. Nie dlaczego, żebym uważał, że nie warto, ale nie wiem czy jest na świecie inny 13-latek, który wywoływałby takie zainteresowanie. W Polsce nie ma na pewno.

Nie chcę się wdawać w dyskusję jak ten nieprawdopodobny rozgłos może wpłynąć na karierę Murańki, chciałbym raczej zatrzymać się chwilę u jego źródła. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że na razie 13-latek świeci blaskiem odbitym. Gdyby nie sukcesy Adama Małysza nie byłoby w Polsce takiego boomu na skoki i maluchy z nartami pozostawione byłyby same sobie jak było przed erą skoczka z Wisły.

Oczywiste jest, że ta dyscyplina zawdzięcza Małyszowi nie tylko przeszłość i teraźniejszość, ale nawet przyszłość. Miejmy jednak nadzieję, że cały zbożny pęd do wspierania małych skoczków nie wyczerpie się na jednym Murańce, który zdobył sławę następcy Małysza zanim na dobre założył narty na nogi. Oby front był szerszy doprowadzając w końcu do powstania polskiej szkoły skoków, którą Apoloniusz Tajner obiecuje nam od siedmiu lat - najpierw jako trener kadry, dziś jako prezes PZN.

Na razie jednak nikt z polskich skoczków nie zbliżył się do klasy czterokrotnego mistrza świata, co jest dowodem, że wciąż mamy do czynienia z fenomenem jednostkowym, a nie systemem, który mają Norwegowie, Finowie i Austriacy. Gdy go będziemy mieli, Puchar Świata w Zakopanem - jedna z najbardziej niezwykłych imprez sportowych w kraju będzie miała szansę kwitnąć nawet wtedy, gdy Małysz przestanie skakać.