Czy dokonano zamachu na niezależność NBP?

Czy spekulacje o stawianiu prezesa banku centralnego przed Trybunałem Stanu to zamach na niezależność NBP?

Oskarżenie o naruszanie niezależności banku pada już po raz drugi. Wcześniej NBP zinterpretował w ten sposób fakt powiadomienia przez wiceprezesa Jerzego Pruskiego o swojej rezygnacji i jej przyczynach prezydenta, premiera i ministra finansów.

Pruski ogłosił dymisję w ostatni czwartek. Jest drugim wiceprezesem banku centralnego, który w styczniu postanowił odejść ze stanowiska, w dodatku postawił poważne zarzuty zarządowi NBP i prezesowi Sławomirowi Skrzypkowi. Zareagowali na to politycy PO i PSL, którzy zaczęli w mediach mówić nawet o możliwym postawieniu Skrzypka przed Trybunałem Stanu.

W komunikacie opublikowanym w sobotę bank nazywa te wypowiedzi próbą naruszenia jego niezależności oraz "działaniem zmierzającym do podważenia autorytetu prezesa i obniżenia wiarygodności NBP".

Sprawa jest skomplikowana. Pruski zarzuca prezesowi NBP minimalizowanie roli wiceprezesów i taki podział pracy w zarządzie, że kompetencje szeregowego członka zarządu są szersze niż wiceprezesa. Miało się to stać w następujący sposób - Skrzypek przejął kierowanie większością departamentów, ale następnie do bieżącego nadzoru nad nimi upoważnił członków zarządu.

- Teraz ani prezes, ani wiceprezesi nie kierują, ani nie nadzorują działów pracy krytycznie ważnych dla utrzymania stabilnego poziomu cen - przekonuje Pruski. Robią to członkowie zarządu, którzy nie są zaliczani do osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.

Zdaniem konstytucjonalisty prof. Piotra Winczorka, współautora jednej z opinii zamówionej przez bank centralny, taki podział prac w NBP jest zgodny z prawem (patrz rozmowa).

Tyle tylko, że swoje wątpliwości ma też Rada Polityki Pieniężnej. Wiceprezes NBP ma ustawowo zagwarantowaną obecność na jej posiedzeniach. Zdaniem Rady wynika z tego, że ów wiceprezes bezpośrednio nadzoruje m.in. departamenty analityczne opracowujące projekcję inflacji, jedną z ważniejszych przesłanek przy podejmowaniu decyzji o stopach. Tymczasem prezes Skrzypek przydzielił nadzór nad tymi departamentami powołanemu pod koniec zeszłego roku do zarządu Zbigniewowi Hockubie.

O tej kwestii opinia prof. Winczorka milczy. Ale pracują nad nią inni konstytucjonaliści. Efekt tych prac może być kluczowy dla decyzji posłów o stawianiu Skrzypka przed Trybunałem Stanu.

Pruski stawia prezesowi Skrzypkowi również wiele innych zarzutów. Pod jego kierownictwem NBP powołany do dbania o wartość pieniądza miał nie doszacowywać inflację. Niekorzystne zmiany miały nastąpić w zarządzaniu wartymi 45 mld euro rezerwami walutowymi.

Jak twierdzi odchodzący wiceprezes, w banku nie tylko zmniejszano jego kompetencje, ale także ograniczano możliwości spotkań i wyjazdów oraz ingerowano w obsadę stanowisk w podległych mu departamentach.

W piątek zarząd NBP wydał oświadczenie, w którym Pruskiego przedstawiono jako osobę hamująco pozytywne zmiany w funkcjonowaniu banku centralnego.

Patrycja Maciejewicz: Czy wiceprezes Jerzy Pruski nie ma racji w tym sporze? Stawia bezpodstawne oskarżenia?

Prof. Piotr Winczorek: Prawie dwa tygodnie temu prawnicy z NBP zwrócili się do mnie i Tomasza Staweckiego z pytaniem dotyczącym interpretacji przepisów, a nie sporów pomiędzy poszczególnymi osobami. Nawet nie mieliśmy pojęcia, że jest jakikolwiek spór.

Analizowaliśmy ustawę o NBP i regulamin pracy banku z 2002 roku, czyli jeszcze z czasów, gdy NBP szefował Leszek Balcerowicz. Dostaliśmy wykaz konkretnych pytań, na które odpowiadaliśmy.

Czy kierowanie działami pracy należy wyłącznie do wiceprezesów? Odpowiedzieliśmy, że do prezesa i wiceprezesów. I to prezes decyduje, które działy komu przydzieli, tyle tylko, że nie może zostawić swojego zastępcy bez żadnych zadań.

Kolejne pytanie: czy nadzór nad zadaniami prezes może powierzyć członkom zarządu? Może, ale tylko nad tymi, którymi sam kieruje. Nie może więc wysyłać żadnych komisarzy wiceprezesom.

A czy wiceprezes, który uczestniczy w posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej może nie kierować tymi działami, które dostarczają konkretnej wiedzy, ekspertyz RPP?

- O RPP nikt nas nie pytał. Nie wiem, jak to powinno być, nie analizowałem tej kwestii i nie chciałbym na szybko wyrażać zdania.

Czy opinia, którą panowie przedstawili, jest jednoznaczna? Dariusz Filar z RPP, który ją czytał, powiedział, że nie miał takiego poczucia.

- Jest jednoznaczna na tyle, na ile mogła być. Niestety, muszę powiedzieć, że ustawa o NBP jest bardzo nieprecyzyjnie napisana. Posługuje się pojęciami, których zakres nie jest jasny: działy pracy i zadania. Nie wiadomo, czy to to samo. Podobnie z "kierowaniem" i "nadzorem". To różne pojęcia, ale odnoszę wrażenie, że czasem stosuje się je zamiennie.

Należałoby ją poprawić?

- Jeśli chodzi o terminologię, to tak, powinna być jednoznaczna.