Musharraf przyjechał do Europy "naprawić błędne interpretowanie" ostatnich wydarzeń w Pakistanie

Prezydent Pakistanu Pervez Musharraf rozpoczął swoją ośmiodniową wizytę w Europie w trakcie której, co wzbudziło silne protesty, odwiedzi także Brukselę. Zostanie on podjęty przez przywódców Wspólnoty, a następnie uda się do Wielkiej Brytanii, Francji i Szwajcarii - na szczyt Światowego Forum Ekonomicznego.

To pierwsza podróż zagraniczna Musharrafa odkąd został re-elektowany na prezydenta i odkąd jego rywalka w zbliżających się wyborach, Benazir Bhutto, zginęła w zamachu w Rawalpindi.

Celem jego wizyty, jest "naprawienie błędnego spojrzenia" na te i inne najnowsze wydarzenia w Pakistanie. W ostatnich tygodniach w zamachach zginęło ponad 200 cywilów i setki żołnierzy, którzy walczą z talibami i al-kaidą na zachodzie kraju. Jak relacjonuje BBC Musharraf jest skrajnie niepopularny w kraju - jego prezydencja kojarzy się ze zbyt silną pozycją armii, której był dowódcą przez ostatnie kilkanaście lat i co uznawane jest za jeden z powodów niestabilności w kraju.

Trudna decyzja, trudne pytania

Musharraf spotka się dziś z szefem unijnej dyplomacji Javierem Solaną, sekretarzem generalnym NATO Jaap de Hoopem Schefferem, oraz weźmie udział w posiedzeniu komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego. Przyjęcie kontrowersyjnego prezydenta nie było jednak decyzją podjętą jednomyślnie; protestowało wielu prominentnych polityków w ramach samego PE.

- Dla mnie to udzielenie legitymacji osobie wielce kontrowersyjnej w niestabilnej sytuacji w Pakistanie - mówił przed tygodniem Marek Siwiec, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

- Ja wyraziłem na to zgodę - powiedział w poniedziałek przewodniczący komisji spraw zagranicznych Jacek Saryusz-Wolski (PO). - Rozważaliśmy, czy jest związek z wyborami. Ale uznaliśmy, że PE nie może nie interesować się sytuacją w Pakistanie. To kraj, który znajduje się blisko Afganistanu, gdzie zaangażowana jest UE i NATO, posiada broń nuklearną... Te względy są ważniejsze - tłumaczył Saryusz-Wolski, odpierając zarzuty między innymi Siwca.

Parlamentarne wybory w Pakistanie miały odbyć się na początku stycznia. Jednak po wydarzeniach między październikiem, a grudniem, kiedy w kilkunastu zamachach zginęło około 300 osób, w tym była premier Benazir Bhutto i kilku tygodniach trwania stanu wyjątkowego, wybory przełożono na połowę lutego.

Szef unijnej delegacji obserwatorów, którzy w liczbie 100 osób zjawili się w Pakistanie, powiedział BBC, że Pakistan "ma wciąż wiele do zrobienia, aby sprawić, że wybory będą wolne, uczciwe i przejrzyste".

Unijni oficjele prawdopodobnie zadadzą prezydentowi wiele trudnych pytań: o reformy demokratyczne i wyniki w walce z terroryzmem - zarówno w kraju, jak i w sąsiednim Afganistanie.

Unia jest też najważniejszym partnerem handlowym Pakistanu z roczną wymianą sięgającą 9 miliardów dolarów.