Masło, sery i mleko ostro w dół. To tylko korekta

Po ubiegłorocznych szokowych podwyżkach cen masła, mleka i serów mamy gwałtowne spadki. To tylko korekta, a nie zmiana trendu - twierdzą eksperci

Jeszcze w październiku za kilogram odtłuszczonego mleka w proszku mleczarnie dostawały po 14 zł, dziś nie mogą sprzedać nawet za 8 zł. Masło staniało w tym samym czasie z 13,5-14 zł do niecałych 9 zł za kilogram, zaś sery żółte z przeciętnych 16 zł do 12 zł za kilogram. To oznacza, że ceny głównych eksportowych produktów mleczarskich potaniały w ciągu zaledwie trzech miesięcy o blisko 40 proc.

Waldemar Broś, prezes związku spółdzielni mleczarskich, jest przerażony spadkami cen. - W zeszłym roku cieszyliśmy się, bo ceny rosły, teraz widać, jak z zeszłorocznej hossy robi się bessa. Spadek jest niesamowity.

Jednak nadal na półkach sklepowych za polskie sery musimy zapłacić niemal tyle samo co w roku ubiegłym. Zdaniem coraz bardziej zdenerwowanych przetwórców handlowcy wykorzystują sytuację, by zwiększyć marże. Co więcej, także rolnicy nie godzą się na obniżenie cen skupu mleka. W ubiegłym roku mleko w skupie zdrożało o blisko 40 proc. - w centralnej Polsce ceny wzrosły z 95 gr za litr do 1,3 zł. Teraz według wyliczeń Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich ceny skupu powinny spaść nawet poniżej 1 zł za litr. Ale właścicielami większości mleczarni są sami rolnicy i na razie nie chcą słyszeć o obniżkach.

A ceny spadają głównie z powodu Chin, które gwałtownie ograniczyły import. UE, która jest największym eksporterem produktów mleczarskich, więcej ich teraz musi sprzedać na rynkach lokalnych.

Rok 2007 był wyjątkowy dla mleczarstwa. Mleko, masło i sery drożały w Polsce, w całej Unii i na świecie. W połowie 2007 r. masło w Unii zdrożało o 70 proc. w stosunku do roku 2006, mleko w proszku o 90 proc., a sery żółte o 50 proc. Rekordy pobił ser Cheddar, specjalność brytyjska - jego cena eksportowa w ubiegłym roku podwoiła się.

Produkty mleczarskie drożały z kilku powodów. W Australii panowała susza, więc krowy dawały mniej mleka, a Indie i Argentyna wprowadziły ograniczenia w eksporcie. Ale przede wszystkim dlatego, że wzrósł ogromnie popyt w krajach, które są wielkimi importerami tych produktów. Rosja, kraje arabskie, Wenezuela i Meksyk dzięki drogiej ropie naftowej, którą eksportują, mogły więcej pieniędzy przeznaczyć na kupno masła serów czy mleka. Z kolei Chiny więcej kupowały, bo ten kraj rozwija się w tempie błyskawicznym. A eksport nakręcał ceny na rynku wewnętrznym.

Największe znaczenie w handlu światowym ma odtłuszczone mleko w proszku - tym produktem się handluje i on w dużym stopniu wyznacza ceny pozostałych. To właśnie mleko w proszku najbardziej zdrożało w roku 2007. A tak się składa, że Polska jest tu potentatem - mamy aż 5 proc. światowej produkcji. Dlatego ten rok był dla polskich rolników i mleczarzy wyjątkowo udany.

Pod koniec roku 2007 sytuacja się odwróciła - ceny zaczęły pikować w dół. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca nasze główne produkty eksportowe, czyli masło i mleko w proszku potaniały odpowiednio o 23 proc. i o 16 proc.

Sławomir Stepulak z Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAPA) jest przekonany, że choć ceny w tym roku będą zdecydowanie niższe, to nadal to będzie dobry rok dla mleczarstwa i ceny nie spadną do poziomu z roku 2006 r. Nadal bowiem na świecie popyt na produkty mleczarskie w krajach rozwijających się rośnie szybciej niż ich produkcja. I tak prawdopodobnie będzie przez najbliższe dziewięć lat.

- Po prostu po silnych ubiegłorocznych wzrostach przeżywamy w tym roku korektę cen, zupełnie tak samo jak akcji na giełdzie - mówi Stepulak.