Fruwając pod koszem: Kobe vs LeBron

Niektóre drużyny rozegrały już po 41 meczów, co jest widomym znakiem, że nadchodzi połowa sezonu. To idealny moment dla bezsensownych rozważań, co by było, gdyby już teraz mielibyśmy przyznać nagrody, które przyznaje się po zakończeniu sezonu. Przyznajemy więc swoje, zanim zrobią to inni.

Najbardziej wartościowy gracz (MVP) - LeBron James/Kobe Bryant

Po raz pierwszy w historii NBA mamy tu remis - obaj kandydaci dostali po jednym głosie!

Argumentacja za LeBronem: ewidentnego lidera na razie nie ma. Najprościej byłoby przyznać trofeum trójgłowemu celtyckiemu monstrum, ale MVP jest nagrodą indywidualną. Ostatni zwycięzcy - Nash i Nowitzki - mają gorsze statystyki niż w poprzednich latach. A LeBron wygrywa mecze w pojedynkę. Gdy Jamesa nie ma (przez zwichnięty palec opuścił pięć meczów), Cavs przegrywają z każdym. Gdy jest na parkiecie - potrafili wygrać nawet w San Antonio. 29,7 pkt (lider klasyfikacji królów strzelców), 7,8 zbiórki i 7,5 asysty.

Argumentacja za Bryantem: statystyki LeBrona są imponujące, ale gdyby MVP było nagrodą tylko za nie, Kobe Bryant zgarnąłby ją już dwa lata temu, gdy zdobywał 35,4 pkt. Od 25 lat MVP dostają liderzy drużyn bardzo dobrych i wybitnych. Cavs LeBrona z bilansem 21-18 są ledwie przeciętni. Lakers (26-12) są wśród liderów na mocniejszym Zachodzie. Poza tym MVP jest nagrodą polityczną, tyleż za obecne osiągnięcia, co za zasługi (pamiętacie, jak Karl Malone wygrał z Jordanem?). Ponieważ Garnett, Nash, Duncan już wygrywali, a LeBron i Chris Paul będą mieli jeszcze mnóstwo okazji - w tym roku zwyciężyć powinien pomijany przez lata Kobe.

Największe rozczarowanie - Dwyane Wade

Miami (8-31) gra tragicznie. Słaby początek sezonu tłumaczono absencją Wade'a. Dwyane wrócił, statystyki ma bardzo dobre, ale statystyki nie grają - a Heat przegrywają jeszcze częściej. Nawet z Milwaukee, Minnesotą czy New York Knicks. W NBA nie ma cudów, ale wielki gracz nawet bez wsparcia kolegów powinien czasem coś wygrać.

Najlepszy debiutant (Rookie of the Year) - Kevin Durant

Kevin Durant kontra Greg Oden. Greg Oden kontra Kevin Durant. Z wielkiego pojedynku debiutantów nic nie wyszło - Durant zdobywa średnio prawie 20 punktów, 4 zbiórki i 2 asysty więcej niż Oden. Dwukrotnie skuteczniejszy od wszystkich debiutantów poza Yi Jianlianem (10,3 pkt). O ile nie złapie jakiejś nagłej kontuzji, tegoroczny werdykt powinien być jednogłośny.

Największe rozczarowanie - Greg Oden

Wielkie halo, wielkie oczekiwania i ani sekundy na parkiecie. Nie, nie chodzi nam o Marcina Gortata - tutaj oczekiwania były tylko w Polsce. Oden ma cały sezon w plecy, ale z drugiej strony - jeśli prawdą jest to, co się o nim mówi, to spróbujmy wyobrazić sobie Blazers za dwa-trzy lata.

Najlepszy trener (Coach of the Year) - Nate McMillan

Pomimo kontuzji Odena Portland Trail Blazers (24 zwycięstwa i 16 porażek) są rewelacją sezonu. McMillan fantastycznie prowadzi młodziutkich Brandona Roya (23 lata), LaMarcusa Aldridge'a (22), Travisa Outlawa (23) i Martella Webstera (22). Najmłodsza drużyna w NBA w pięknym stylu walczy z Denver Nuggets o zwycięstwo w Dywizji Northwest.

Najgorszy trener - Isiah Thomas

Żeby menedżer Knicks zwolnił trenera Isiah Thomasa, ten menedżer musiałby przestać się nazywać Isiah Thomas.

Najlepszy rezerwowy (6th Man of the Year) - Manu Ginobili

19,5 pkt, 4,6 zb. i 4,1 as. - rezerwowy, który w każdym klubie w NBA grałby w pierwszej piątce. Trener Poppovich uważa, że istotniejsze jest to, kto przebywa na parkiecie w końcówce, więc w San Antonio w pierwszej piątce gra Michael Finley.

Największe rozczarowanie - Steve Francis

Na starych śmieciach w Houston przy kochającej go publiczności powinien pokazać trochę więcej niż 10 meczów, średnio 5 zdobytych punktów, 33 proc. skuteczności z gry, 56 proc. z rzutów wolnych i bolący od sześciu tygodni mięsień czterogłowy.

Największy postęp (Most Improved Player) - Andrew Bynum

Kobe mówi o nim "big fella" ("duży koleś"), czyli tak, jak wcześniej o Shaqu. Bez kapitalnej gry 20-latka (średnio 13 pkt i 10 zb. na mecz) nie byłoby tak wspaniałego bilansu Lakers w połowie sezonu.

Największy regres - Shaq

Upadek boli tym bardziej, z im większej wysokości się spada. A O'Neal spada z samego szczytu. Problemy z faulami, bolące biodro i najgorszy bilans na wschodzie NBA.

Obrońca roku (Defensive Player of the Year) - Marcus Camby

Najlepiej blokujący i drugi najlepiej zbierający w NBA. Kilka dni temu w meczu z Utah wyrównał swoje rekordy życiowe w liczbie zbiórek (24) i bloków (11). Jak wino - im starszy, tym lepszy - jest tylko o dwa lata młodszy od Shaqa.

Największe rozczarowanie - defensywa New York Knicks

Czyli coś, co nie istnieje.

Menedżer roku (Executive of the Year) - Danny Ainge

Jeszcze rok temu - jak każdy, komu leżało na sercu dobro Bostonu - żądaliśmy jego głowy. Naśmiewaliśmy się z zakupu Raya Allena i pierwszej, nieudanej próby sprowadzenia Garnetta. Tymczasem Ainge tworzył mini-Dream Team, oddając w zamian same znaki zapytania. Miał sporo szczęścia, ale ono podobno sprzyja lepszym.

Najgorszy menedżer - Isiah Thomas

Dobra wiadomość dla fanów Knicks jest taka, że za rok Isiah już nie będzie najgorszym menedżerem. Bo w ogóle nie będzie już menedżerem.

Pierwsza piątka: Chris Paul, Kobe Bryant, LeBron James, Kevin Garnett i Dwight Howard

Paul ma szansę być pierwszym zawodnikiem w historii NBA, który zalicza średnio 20 pkt, 10 as. i 1,5 przechwytu. Brakuje nam tu Duncana, ale wybraliśmy Garnetta (lider drużyny z najlepszym bilansem w NBA) i fenomenalnego Dwighta Howarda (22 pkt i 15 zb.).

Druga piątka: Steve Nash, Allen Iverson, Carmelo Anthony, Tim Duncan, Marcus Camby

Trzecia piątka: Baron Davis, Ray Allen, Paul Pierce, Dirk Nowitzki, Amare Stoudemire

Kronika towarzyska

Tegoroczne objawienie Lakers, center Andrew Bynum, uszkodził sobie rzepkę i będzie się kurować przez dwa miesiące. Zastępujący go Kwame Brown w meczu przeciw Phoenix przestrzelił slam dunka, kilka rzutów tuż spod kosza i miał siedem strat. Publiczność go wybuczała, a Phil Jackson w czwartej kwarcie posadził na ławie. Renesans Lakers musi trochę poczekać.

Bolesne dojrzewanie Joakima Noaha, lat 22. Skrzydłowy Bulls podczas treningu nawrzeszczał na jednego z trenerów, za co ukarany został odsunięciem od jednego meczu. Po spotkaniu z Orlando Magic pokłócił się z Benem Wallace'em, któremu nie mógł wybaczyć, że ten dowcipkował na ławce, gdy Bulls przegrywali 30 punktami. Trener Chicago Jim Boylan komentuje: - [Noah] jest jak szczeniak. Dostajesz szczeniaczka, bawisz się z nim, jest słodki. Budzisz się następnego dnia, a on zjadł twoje najlepsze buty. Gdy się z tym uporasz, jest nadal twoim kochanym szczeniaczkiem.

LeBron dostał mandat. Policja zatrzymała go w środku nocy, gdy jechał ponad 160 km/godz. (dozwolona prędkość wynosiła 105 km/godz.). - Jechałem za szybko. Złapali mnie. Zdarza się - James zbytnio się nie przejął. Zapytany, czy w przyszłości będzie jeździć równie szybko, odparł: - Nie wiem. Może czasem. To nic wielkiego. Media amerykańskie przypominają śmiertelne wypadki drogowe koszykarzy NBA i kipią z oburzenia, że LeBron daje zły przykład młodzieży.

Pat Riley, specjalista od sztuczek motywacyjnych, odpytywał graczy Miami, czyje wizerunki widnieją na dolarowych banknotach. A potem dodał: - Wy też możecie być twarzą banknotu dolarowego. Tylko zróbcie coś znaczącego. Podźwignijcie się z kolan. Nikt już w was nie wierzy. A wciąż jest szansa. Nie pomogło.

Tako rzecze Shaq

- Wszyscy jesteśmy zawstydzeni i upokorzeni - o wynikach Miami.

Złota myśl

- Czasem nazywam go ciołkiem. Trzeba go doprowadzić do wody i kazać mu pić - Phil Jackson o Kwame Brownie

Komu bardziej należy się MVP?