PKP Intercity: pociągi lepsze niż samoloty

Nowe wagony, nowoczesne centra obsługi klientów, w których można kupić bilety - tak PKP Intercity zamierza przyciągać podróżnych i nie dać im odejść do rosnącej lotniczej konkurencji.

PKP Intercity, spółka wożąca pasażerów na trasach pomiędzy największymi największymi miastami, w całym zeszłym roku przewiozła ponad 11,5 mln pasażerów. To o ponad 8 proc. więcej niż rok wcześniej.

Spółka wypracowała 53 mln zł zysku, a jej przychody przekroczyły 1 mld zł. PKP Intercity jest więc wizytówką zmian, jakie następują na kolei.

- Chcemy rozwijać profesjonalną obsługę klienta - zapewnia Czesław Warsewicz, prezes PKP Intercity. Spółka w kolejnych miastach otwiera centra obsługi klienta, gdzie można w komfortowych warunkach kupić bilety kolejowe. Planuje m.in. ustawienie na największych dworcach ekranów plazmowych, na których wyświetlano by informacje o połączeniach. Firma zamierza uruchomić program lojalnościowy wzorowany na tych w liniach lotniczych, będzie też rozwijać sprzedaż internetową m.in. o bilety na połączenia międzynarodowe.

Poprawiać ma się też komfort jazdy pociągami. W tym roku PKP Intercity zamierza zainwestować w modernizację starego i zakup nowego taboru ponad 500 mln zł, czyli więcej niż w latach 2001-06 łącznie.

Pod koniec roku firma ogłosi przetarg na zakup 20 składów zespolonych (pociągów typu TGV czy Pendolino). - Chcemy współfinansować ich zakup ze środków europejskich - mówi Warsawicz. Spółka szacuje, że wartość kontraktu wyniesie około 1,5 mld zł. Pociągi te wjadą na polskie tory najwcześniej w 2010-11 roku.

Do tego czasu może się sporo zmienić, bo na rynku transportowym wzrośnie konkurencja. - PKP Intercity będzie coraz mocniej odczuwało konkurencję ze strony tanich linii lotniczych - mówi prof. Włodzimierz Rydzkowski, szef katedry polityki transportowej Uniwersytetu Gdańskiego. Jego zdaniem linie lotnicze będą bardzo konkurencyjne na długich połączeniach typu Gdańsk - Katowice czy Gdańsk - Wrocław, gdzie jazda pociągiem jest szczególnie uciążliwa.

Zapowiedzią tej rywalizacji jest zaoferowanie przez polską linię Jet Air połączenia pomiędzy portami regionalnymi w Katowicach i Bydgoszczy. Do tej pory loty krajowe do portów regionalnych odbywały się tylko z Warszawy.

Z kolei w 2010 r. nastąpi otwarcie rynku międzynarodowych kolejowych przewozów pasażerskich. Wtedy np. przewoźnik niemiecki będzie mógł się zatrzymywać w Polsce w mijanych miastach i zabierać pasażerów.

Zdaniem Rydzkowskiego nie jest też wykluczone, że na polskie tory zawita prywatny konkurent PKP Intercity: - Brytyjska Arriva już jeździ na trasach regionalnych w województwie kujawsko-pomorskim. Nie ma powodu, żeby ktoś nie zaczął operować na bardziej opłacalnych trasach pomiędzy dużymi miastami.

Dla pasażerów większa konkurencja oznaczałaby korzyści w postaci tańszych biletów, dla Intercity to jednak spory zgryz. Mimo modernizacji Intercity dysponuje bowiem znacznie gorszym taborem niż np. koleje niemieckie. - Spółka musi być szybko sprywatyzowana, by zyskać dodatkowe pieniądze na inwestycje - uważa Rydzkowski.

Według planu PKP Intercity ma trafić na giełdę pod koniec tego roku, kilka dni temu została przekształcona w spółkę akcyjną. Firma zamierza wyemitować dodatkowe akcje, z których chce pozyskać 500 mln zł na inwestycje.