Palikot chce zmian w kodeksie karnym

Chcę, żeby decyzja, czy coś obraziło uczucia religijne, czy nie, nie zależała od władzy - mówi poseł Platformy Janusz Palikot i zapowiada, że będzie do zmian w kodeksie karnym będzie przekonywał swoich partyjnych kolegów

Karol Adamaszek: W sobotę Jarosław Kaczyński zapowiedział, że PiS złoży w Sejmie projekt zniesienia art. 212 kodeksu karnego pozwalającego skazać na dwa lata więzienia za pomówienie m.in. za pośrednictwem mediów. Dzisiaj na posiedzeniu klubu parlamentarnego PO zgłosi Pan propozycje zmian w kodeksie karnym. Czego będą dotyczyły?

Janusz Palikot: Chcę, aby z kodeksu zniknęły lub zostały zmienione artykuły karzące więzieniem za znieważanie prezydenta - art. 135 par. 2 i obrazy uczuć religijnych - art. 196.

Wykreślić artykuł 196 będzie bardzo trudno. Odnosi się przecież do bardzo drażliwej kwestii. Wypada wspomnieć, jakie emocje wzbudziła sprawa Doroty Nieznalskiej, która została skazana za instalację przedstawiającą genitalia powieszone na krzyżu.

- Ten przepis to ukryty bicz na artystów. Myślę, że nie ma sensu go utrzymywać, bo dostateczną ochronę dla uczuć religijnych i miejsc kultu dają artykuły 194 i 195. Według nich karze się tych, którzy zakłócają uroczystości religijne. W przypadku Nieznalskiej mamy do czynienia z wykorzystaniem jednego z symboli religijnych na potrzeby sztuki. W tym wypadku krzyża, który został wyciągnięty z kontekstu całego dzieła i wykorzystany do ataku na artystkę. Jej sztuka jest niesmaczna, ale nie można za to żądać dla niej więzienia.

Ma Pan sojuszników i w ludziach Kościoła. Filozof ks. Alfred Wierzbicki w wywiadzie dla "Gazety" mówił, że ocenianie dzieł sztuki należy pozostawić krytykom, a nie państwu.

- Chcę, żeby decyzja czy coś obraziło uczucia religijne, czy nie, nie zależała od władzy. Z tak brzmiącego art. 196 wynika dziś przede wszystkim ograniczenie wolności wypowiedzi artystycznej.

Nie chce Pan też, żeby karane były osoby znieważające prezydenta.

- Zagrożona więzieniem powinna być jedynie czynna napaść na głowę państwa. Jeśli chodzi o jej znieważanie, to sam Lech Kaczyński prosił, żeby prokuratura nie zajmowała się ściganiem obrażających go osób, jak było to w przypadku Huberta H. [bezrobotny, który będąc pod wpływem alkoholu rzucał wulgarne wyzwiska pod adresem prezydenta Kaczyńskiego - red.]. Stawia go to przecież w bardzo niezręcznej sytuacji.

Domaga się Pan zmian w artykule 226. Dziś służy do karania osób znieważających funkcjonariuszy publicznych podczas wykonywania swoich obowiązków. Może akurat ten przepis zostawić? Obrażanie takiej osoby uderza w państwo, które sobą reprezentuje.

- Rozważmy to na przykładzie komornika. Jeśli przychodzi on zająć czyjś majątek, to wyzwiska pod jego adresem wiążą się bezpośrednio z wykonywanymi przez niego czynnościami. Ale gdy obrzuca się go obelgami jako zwykłego Kowalskiego, to za takie czyny więzienie grozić nie powinno. Jeśli chodzi o ten przepis, to chcę go jedynie modyfikować, a nie usuwać w całości

Dla "Gazety"

dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Wszelkie propozycje związane ze zniesieniem odpowiedzialności karnej za słowo przyjmuje z satysfakcją, bo cel tego typu przepisów jest taki, aby zaangażować władzę w spory między obywatelami. Chciałbym jednak, żeby zniesieniu tych przepisów towarzyszyło ułatwienie dostępu do dochodzenia swoich praw na drodze cywilnej, zaczynając od zmniejszenia opłat za wniesienie pozwu.