Rozłam czy przypadek?

Po odejściu z Prawa i Sprawiedliwości Kazimierza Ujazdowskiego, Pawła Zalewskiego, a teraz już także Piotra Krzywickiego aktualne jak nigdy staje się pytanie czy to już prawdziwy rozłam w PiS-ie czy też tylko jednostkowy przypadek.

Nieoficjalnie posłowie prawa i sprawiedliwości - ci wierni prezesowi Kaczyńskiemu - mówią, że prezes liczy się z tym, że z jego partii odejdzie znacznie więcej posłów. Ilu? Na to pytanie nikt nie odpowiada jednoznacznie. Niektórzy mówią nawet o kilkudziesięciu osobach, inni o co najwyżej kilku. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, czy potwierdzą się pogłoski o tym, że nową konserwatywną formacje będą powoływać do życia Kazimierz Marciniewicz i Jan Rokita - a taka informacja od dwóch dni krąży po sejmowych korytarzach.

Jeśli to okazałoby się prawdą to na pewno wola do wychodzenia z PiSu niektórych osób byłaby większa. Dlaczego? Dziś bowiem w nieoficjalnych rozmowach ci, którzy po cichu popierali Ujazdowskiego i Zalewskiego i ich dążenia mówią tak "Chyba nie widzę się już w prawie i sprawiedliwości ale nie ma gdzie uciekać, a do Platformy przecież nie pójdę."

Powstanie nowej formacji choć dziś pewnie wydaje się wątpliwe, z całą pewnością mogłoby się stać początkiem końca PiSu w obecnym kształcie .Zresztą nie tylko PiSu. Z całą pewnością nowa partia byłaby nie na rękę także Platformie Obywatelskiej. I dlatego jednego możemy być pewni - niezależnie od tego, jak bardzo PiS z PO się nie lubi, obie partie zrobią wszystko by pomiędzy nimi na polskiej scenie politycznej nic nie wyrosło. W tych działaniach mogą być nad wyraz zgodni i chętni do współpracy.