Dlaczego komornik ściąga alimenty z magla?

Bo zaufał wierzycielowi.

Kiedy listonosz przyniósł do magla na Ostatnim Groszu (dzielnica Częstochowy) urzędowe pismo, Halinie Herman podskoczyło ciśnienie. Jeszcze gorzej poczuła się, gdy przeczytała, że komornik domaga się 1800 zł zaległych alimentów, tyleż samo bieżącej kwoty i 70 zł odsetek. - Firmę prowadzimy od 15 lat. Nigdy nie mieliśmy do czynienia z komornikiem - mówi mąż pani Haliny.

Kiedy Hermanowie ochłonęli, przystąpili do analizy pisma. Wtedy doczytali się, że chodzi o Piotra B., mieszkającego w centrum Częstochowy, któremu pięć lat temu częstochowski sąd nakazał płacić alimenty na syna Artura. Szkopuł w tym, że Hermanowie nie znają B. - Próbowałem skontaktować się z komornikiem i telefoniczne załatwić sprawę. Pani w jego rewirze, prawdopodobnie sekretarka, przekazała, że to niemożliwe. Dlaczego przysłano nam do domu wezwanie dotyczące nieznanego nam człowiek? Sekretarka odpowiedziała, że komornik miał informację, iż firma mojej żony go zatrudnia - mówi mąż pani Haliny.

A skąd komornik wziął domowy adres pani Herman? W witrynie magla jeszcze wczoraj wisiała tabliczka - dla policji, straży czy innych służb - z adresem i numerem telefonu Hermanów. - Może ktoś, przechodząc ulicą, spisał je i podał komornikowi, że to adres jego pracodawcy - snują domysły małżonkowie.

- Komornik nie popełnił błędu - twierdzi rzecznik częstochowskich sądów Bogusław Zając. - Informacje, gdzie można szukać zaległych alimentów, pochodziły od wierzyciela, a komornik ma prawo mu ufać. Jeśli ci państwo nie mają nic wspólnego z dłużnikiem, wystarczy o tym napisać do komornika i po problemie - wyjaśnia sędzia Zając.

Hermanowie nie zgadzają się rzecznikiem. Chcą poskarżyć się na komornika do sądu. - Powinien bardziej przykładać się do pracy i nie psuć uczciwym ludziom zdrowia. Dlaczego nie sprawdził, czy Piotr B. faktycznie u nas pracuje. Wystarczył jeden telefon - irytują się Hermanowie i pytają: - A gdyby miał informacje, że ten człowiek pracuje u prezydenta, to bez sprawdzenia wysłałby tam nakaz zajęcia wierzytelności?