NBA: kryzys w Miami pogłębia się

Miami Heat przegrało kolejny mecz. Tym razem od zespołu prowadzonego przez Pata Riley'a lepsza okazała się Atlanta Hawks, która przegrała 14 z 15 ostatnich meczów przeciwko Heat

Koszykarze z Atlanty po raz ostatni wygrali w Miami w 2002 roku. W środę wszystko wskazywał, że przegrają po raz kolejny. Jednak fantastyczna gra w czwartej kwarcie, gdy "Jastrzębie" rozbiły Heat 26:13 dała zwycięstwo gościom, którzy wygrali mecz 82:79.

Jednym z bohaterów meczu był Josh Smith (16 punktów i 11 zbiórek), który na 3.9 sekundy przed końcową syreną zablokował Dwyane Wade, uniemożliwiając mu jednocześnie doprowadzenie do dogrywki.

Najlepszym graczem Hawks był Joe Johnson, który zdobył 22 punkty. Wyróżnili się również wspomniany wcześniej Smith oraz Marvin Williams (13 punktów i 10 zbiórek).

Miami, które z bilansem spotkań 2-9 zajmuje ostatnie miejsce w Konferencji Wschodniej, nie wygrało w tym sezonie meczu przed własną publicznością.

- Wątpią, czy istnieje jakiś powód, przez który zaczynalibyśmy odczuwać presję - mówił po meczu szkoleniowiec Heat, Pat Riley.

Shaquille O'Neal miał 18 punktów i 10 zbiórek. Shaq zanotował jeszcze 7 bloków, co jest jedo najlepszym wynikiem od prawie trzech lat. Center Miami awansował również na 11. miejsce na liście strzelców wszechczasów, wyprzedzając Alexa Englisha.

Wyniki środowych meczów:

Washington - Charlotte 114:111 (po dogrywce)

Boston - Golden State 105:82

Atlanta - Miami 82:79

Dallas - Houston 100:94

Detroit - NY Knicks 98:86

Milwaukee - LA Lakers 110:103

Toronto - Memphis 95:89

Indiana - New Orleans 105:93

Cleveland - Minnesota 97:86

Phoenix - Sacramento 127:111