"Dziennik": Podejrzana pozycja na liście leków refundowanych

"Dziennik" pisze, że na liście leków refundowanych znalazł się specyfik, który może znacząco obciążyć budżet państwa. Chodzi o drogi i rzadko używany lek na nadciśnienie - Iwabradynę.

Politycy PO zapowiadają zbadanie okoliczności powstania listy. Gazeta pisze, że w dniu wpisania leku na listę, czyli 7 listopada, były wiceminister zdrowia Bolesław Piecha spotkał się z przedstawicielami koncernu produkującego Iwabradynę. Do spotkania miało dojść w gabinecie byłego wiceministra. Jeden z uczestników spotkania ze strony koncernu stwierdzał w piśmie przesłanym redakcji "Dziennika", że miało ono charakter nieformalny. Lek wpisano na listę kilka godzin później. Potwierdzili to "Dziennikowi" były rzecznik Ministerstwa Finansów, Jakub Lutyk i Zbigniew Religa.

Nową listę leków refundowanych przygotowaną przez resort zdrowia, minister finansów Zyta Gilowska podpisała 14 listopada, na dwa dni przed ustąpieniem rządu Jarosława Kaczyńskiego. Minister zdrowia Ewa Kopacz mówi gazecie, że apelowała do niej, by tego nie robiła. Minister uważa, że dopisanie leku do listy może spowodować przekroczenie budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia.

Gazeta przypomina, że sam Bolesław Piecha miał wątpliwości co do wpisania leku na listę - jeszcze 3 listopada mówił o nich w wywiadzie dla "Dziennika".