Męczarnie Prokomu z AZS. Shakur i Stanojević zostają

Prokom Trefl Sopot dopiero po dogrywce wygrał w Koszalinie. Obserwowaliśmy nowych koszykarzy w drużynie mistrza Polski. Mustafa Shakur i Jovo Stanojević zagrali przeciętnie, ale obaj zostaną do końca sezonu.

W Prokomie znów nie zagrał najlepszy strzelec Milan Gurović, który jest chory i trenerzy oszczędzali go na mecz z Olympiakosem Pireus w Eurolidze. Mimo to mecz w Koszalinie miał być łatwy. Ale nie był. Prokom strasznie się męczył, cudem, ale i z dużą klasą doprowadził do dogrywki i dopiero w niej był lepszy.

AZS miał kilka okazji, aby rozstrzygnąć mecz bez dogrywki. Jeszcze minutę przed końcem, po szóstej trójce Jeffa Nordgaarda (w poprzednim sezonie zdobywał mistrzostwo z Prokomem), prowadził sześcioma punktami (81:75), a kibice w niewielkiej, ale gorącej hali, byli w euforii. W Prokomie trafił Thomas van den Spiegel, który był jeszcze faulowany przez George'a Reese'a i trafił dodatkowy rzut wolny. Trener AZS Dariusz Szczubiał powiedział po meczu, że faul Reese'a był niepotrzebny i był to największy błąd jego zespołu w końcówce.

Prokom przegrywał 78:81, przechwycił piłkę i znów faulowany był van den Spiegel. Tym razem Belg nie trafił jednak rzutów osobistych. Mistrz Polski musiał faulować, 22 sekundy przed końcem Dante Swanson wykorzystał tylko jeden rzut wolny i było 82:78 dla AZS. Gospodarze prowadzili czterema punktami jeszcze dziewięć sekund przed końcem, ale wtedy z trudnej pozycji za trzy punkty trafił Donatas Slanina.

Prokom znów musiał szybko faulować. Denis Korszuk, podobnie jak wcześniej Swanson, wykorzystał tylko jeden rzut wolny i było 83:81. Zespół z Sopotu błyskawicznie wyprowadził piłkę i cztery sekundy przed końcem sfaulowany został Dajuan Wagner. Amerykanin, który gra ostatnio znakomicie (choć cały czas boli go kostka), wytrzymał presję. Trafił dwa razy i doprowadził do dogrywki.

W dodatkowych pięciu minutach mistrz Polski był już wyraźnie lepszy, a AZS szybko stracił Nordgaarda, który zszedł za pięć fauli (już wcześniej boisko z tego samego powodu opuścił Darryl Thompson). Mimo to przez moment było niebezpiecznie, bo przy prowadzeniu Prokomu 94:91 najpierw Grzegorz Arabas, a po chwili Swanson rzucali za trzy punkty. Żaden z nich nie trafił, a Wagner ustalił wynik meczu rzutami wolnymi.

Jak grał Shakur?

Mecz w Koszalinie był dla Shakura decydujący, trenerzy mieli po nim podjąć decyzję, czy testowany Amerykanin podpisze umowę. Shakur zaczął mecz na rezerwie, na boisku pojawił się w ósmej minucie. Pierwszy błąd popełnił w ostatniej akcji pierwszej kwarty, ale miał szczęście. Prokom mógł grać do końca, ale Shakur zbyt szybko oddał rzut za trzy punkty. Piłkę zebrał jednak Stanojević, który podał do Roszyka (znów znakomity mecz), a ten trafił równo z syreną. Potem Shakur grał poprawnie, ale bez błysku.

AZS nieźle bronił i Amerykanin nie miał pomysłu, jak rozbić obronę rywala. Próbował wejść pod kosz oraz rzutów z dystansu, ale nic dobrego z tego nie wynikało. W drugiej połowie trenerzy, widząc, że wynik jest zagrożony, nie wpuszczali już mało zgranego z zespołem Skahura, ale w końcówce nie mieli wyjścia. Harissis sfaulował po raz piąty i osiem sekund przed końcem czwartej kwarty zastąpił go Shakur. Amerykanin rozegrał więc całą dogrywkę i był to dla niego ostateczny test.

W trzeciej minucie dodatkowego czasu w końcu trafił za trzy punkty i goście prowadzili 92:87. Chwilę później Shakur nie wytrzymał jednak presji, spudłował dwa osobiste, dzięki czemu AZS mógł jeszcze wyrównać.

Trenerzy Prokomu po meczu podjęli decyzję, że Shakur podpisze kontrakt do końca sezonu. Amerykanin jest szybki, angażuje się w grę i obronę, lubi podawać - to zaważyło, że zostaje, o co prosili zresztą koledzy z zespołu! Czy 23-letni koszykarz zastąpi jednak zwolnionego Travisa Besta i będzie nowym, lepszym liderem zespołu? Na razie Prokom ma dwóch równorzędnych rozgrywających (Shakur, Harissis), choć trenerzy zapewniają, że Shakur, który po raz pierwszy jest w Europie, z meczu na mecz będzie grał coraz lepiej.

Statystki Shakura: 16 minut, 8 punktów (1/4 z gry, 5/8 z wolnych), 1 zbiórka, 2 asysty, 1 faul, 2 straty.

Jak grał Stanojević?

Serb był pod dużo mniejszą presją od Shakura, bo on nie był testowany, już przed meczem podpisał kontrakt do końca sezonu. Stanojević ma zastąpić w Prokomie zwolnionego Rubena Wołkowyskiego i nie powinno to być trudne. W porównaniu z Argentyńczykiem Serb nie ucieka na obwód, stara się grać jak najbliżej kosza, a właśnie takiego środkowego szukali w Sopocie.

Stanojević lubi grać tyłem do kosza i w Koszalinie często próbował takich akcji. Nie zawsze były one udane. Serb nie jest szybkim zawodnikiem, raczej powolnym, nie jest też wybitnym obrońcą. Ostatnio wrócił do gry po ciężkiej kontuzji kolana i choć nie porusza się jeszcze zbyt pewnie, kiedy już dostanie piłkę, nie widać, że miał ostatnio uraz. O ile po zwolnieniu Besta Prokom szukał pierwszego rozgrywającego, to wyrzucenie Wołkowyskiego oznaczało znalezienie jedynie rezerwowego centra (niezagrożoną pozycję jako środkowy ma van den Spiegel). I Stanojević powinien sobie w tej roli poradzić.

W Koszalinie Serb, podobnie jak Shakur, zaczął mecz na rezerwie, ale sporo grał w pierwszej połowie. W trzeciej kwarcie musiał zastąpić van den Spiegela, bo Belg miał już cztery faule. Stanojević grał do czwartej minuty ostatniej kwarty, zszedł z boiska, kiedy popełnił stratę. Na parkiet wrócił van den Spiegel, który przetrwał z czterema faulami do końca meczu, a w końcówce czwartej kwarty miał duży udział w udanym pościgu Prokomu.

Statystyki Stanojevicia: 17 minut, 6 punktów (3/6 z gry, 0/3 z wolnych), 5 zbiórek, 2 asysty, 2 faule, 2 straty, 1 przechwyt.