Jest kara dla Ostrowa

Nie sześć, nie dziesięć, ale siedem punktów zostanie odliczonych żużlowcom KM Ostrów na starcie przyszłorocznych rozgrywek. To ostateczna kara za próbę przekupienia Mateja Ferjana. Klub musi też zapłacić 400 tys. zł

Sześć punktów proponowała Główna Komisja Sportu Żużlowego, dziesięć - Polski Związek Motorowy. Stanęło na siedmiu. Taka kara w praktyce umożliwia jeszcze walkę o awans do play-off, a później do ekstraligi. 400 tys. zł od ostrowskiego klubu - tyle, ile wynosi roczny budżet słabszych zespołów w II lidze - ma zostać przeznaczone na szkolenie młodzieży.

Działacze KM uważają, że kara jest drakońska. - Jeżeli nawet jedna lub dwie osoby zrobiły coś złego, to działały one na własną rękę. Teraz musimy ponosić drastyczne konsekwencję tego, co się stało - mówi nowy prezes klubu Janusz Stefański. - Teraz możemy się wziąć za budowanie nowej drużyny - dodaje.

Ale mimo dotychczasowej niepewności co do losów klubu, działacze nie próżnowali. W poniedziałek ujawnią, z kim już podpisali kontrakty na nowy sezon. - Zapewniam, że barw ostrowskiego klubu bronić będą tacy zawodnicy, którzy dostarczą wszystkim kibicom sporo adrenaliny - mówi Stefański. - Rozmawiając z zawodnikami, którzy mają startować w naszym klubie, podkreślałem, że interesuje mnie ich odpowiednie zaangażowanie w walkę. Kibic, opuszczając nasz stadion, ma mieć poczucie, że nasi zawodnicy zrobili wszystko, na co było ich stać - dodał prezes KM.

W nowym sezonie barw ostrowskiego zespołu na pewno nie będą bronić Mariusz Węgrzyk, Łukasz Jankowski, Mikael Max i Joe Screen. - Nie wykorzystali swojej szansy, jaką otrzymali w Ostrowie. Teraz rozpoczynamy nowy rozdział w historii klubu. To sprawia, że potrzebni są nowi zawodnicy - zaznacza Janusz Stefański.

Niewykluczone, że w nowym sezonie w Ostrowie, mimo wcześniejszych zapowiedzi startów w Gorzowie czy Bydgoszczy, ponownie zobaczymy Szweda Petera Karlssona.