Jacek Bąk: Awans załatwmy w sobotę

PRZEGLĄD PRASY. - Nie mam zamiaru odkładać świętowania awansu do spotkania z Serbią w Belgradzie. Musimy załatwić sprawę w sobotę w Chorzowie. Bo jeśli nie, to rzeczywiście z Serbią w Belgradzie będzie bój na noże. Lepiej jechać tam ze spokojnym sercem i z awansem w kieszeni niż walczyć o wszystko - mówi "Dziennikowi" Jacek Bąk.

Trener Leo Beenhakker przestrzega, że Belgia jest teraz zdecydowanie silniejszą drużyną niż wtedy, kiedy wygrywaliście z nią w Brukseli.

- Pewnie że są mocniejsi, ale przecież my też jesteśmy lepszym zespołem niż jeszcze przed rokiem. Gdyby tak nie było, to przecież nie bylibyśmy teraz na pierwszym miejscu w grupie. Przez cały ten czas, od kiedy trenerem jest Leo Beenhakker, zrobiliśmy duże postępy. Tak jako drużyna, jak również indywidualnie.

Jeśli wygracie z Belgią w Chorzowie, wśród kibiców zapanuje wielka euforia.

- Już raz miałem okazję coś takiego przeżywać na stadionie Śląskim, kiedy graliśmy z Norwegią mecz decydujący o awansie do mistrzostw w Korei i Japonii. Ale wtedy z gry w tym spotkaniu wykluczyła mnie czerwona kartka, którą wcześniej dostałem w wyjazdowym meczu z Armenią. Radość swoich kolegów obserwowałem więc tylko z trybun. Cieszyłem się, byłem później nawet na płycie boiska, ale to nie taka sama euforia, jak wtedy, gdy się gra w takim meczu.

A co jeśli nie wygramy z Belgami? W meczu z Serbami w Belgradzie to oni będą faworytem.

- Dlaczego mamy nie wygrać? Nie mam zamiaru odkładać świętowania awansu do spotkania z Serbią w Belgradzie. Musimy załatwić sprawę w sobotę w Chorzowie. Bo jeśli nie, to rzeczywiście z Serbią w Belgradzie będzie bój na noże. Lepiej jechać tam ze spokojnym sercem i z awansem w kieszeni niż walczyć o wszystko.

Cały wywiad w dziennik.pl