Krokodyl leżał sobie na chodniku

Dyżurny częstochowskiej straży miejskiej zaniemówił, kiedy tuż po godzinie 14 odebrał telefon o leżącym na chodniku .... krokodylu. Dzwonił kierowca przejeżdżający ulicą PCK.

Chwilę później identyczne zgłoszenie odebrano od kobiety, która zaalarmowała Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Patrol straży miejskiej natknął się na krokodyla około 30 metrów od skrzyżowania ul. PCK z al. Armii Krajowej - w ruchliwym miejscu opodal szpitala.

Współpracujący z "Gazetą" fotoreporter Piotr Deska, który mieszka w wieżowcu przy ul. PCK: - Stałem w oknie i zastanawiałem się co robi pod szpitalem straż miejska - relacjonuje. - Jakoś tak dziwnie się kręcili, wziąłem więc aparat, założyłem teleobiektyw i patrzę, a oni się pochylają nad krokodylem, szturchają butami, antenką od krótkofalówki. W końcu jeden ze strażników wziął go za ogon, i zaniósł do samochodu.

Okazało się, że krokodyl to młody 70-centymetrowy okaz, który już dawno zakończył żywot i został wypreparowany. Strażnicy podejrzewają, że właściciel prawdopodobnie wyrzucił wypchanego krokodyla na śmietnik, a być może dowcipne dzieciaki wyciągnęły go potem na chodnik. Krokodyl trafił wczoraj do depozytu częstochowskiej straży miejskiej.