Zahorski: Nie jestem młodszą kopią Rasiaka

PRZEGLĄD PRASY. Na miejscu Leo Beenhakkera też nie wahałbym się powołać na ważne mecze takiego żółtodzioba jak ja. Może i mam status nowicjusza, ale co z tego? Na meczu z Węgrami i na zgrupowaniu przed tym spotkaniem udowodniłem, że nie jestem frajerem. Umiem się odnaleźć na boisku, dlatego nie dziwi mnie, że selekcjoner mi zaufał - mówi w rozmowie z "Dziennikiem" piłkarz Górnika Zabrze Tomasz Zahorski.

Co takiego selekcjoner dostrzegł w niepozornym chłopaku z Górnika? Przecież przed pierwszym powołaniem, mało kto o panu słyszał...

- Dobrze gram głową. Jak na swój wzrost 188 cm mam też fajną koordynację. Poza tym piłka nie odskakuje mi od nogi. Ale się pięknie zareklamowałem, teraz to chyba zapadnę ludziom w pamięć.

Już pan to zrobił. Cztery gole w trzech ostatnich meczach ligowych to świetny wynik.

- Szczerze? Nie jestem zaskoczony swoją skutecznością. Już wcześniej prezentowałem się dobrze, tyle że piłka nie wpadała do siatki. Napastnicy czasem tak mają, że nie wiadomo czemu wystrzeliwują się z naboi. Wtedy nie mogą panikować, muszą czekać spokojnie na nową amunicję. Ja tak zrobiłem, opłaciło się.

Co pan sądzi o opiniach fachowców, którzy uważają, że Zahorski to młodsza kopia Rasiaka?

Irytują mnie te zdania, jak i to pytanie, którego w kółko słucham. Wyjaśniam raz na zawsze: jestem niepowtarzalny, tak jak każdy człowiek na świecie. A jeśli już mam być do kogoś porównywany, to najchętniej do Marco van Bastena (śmiech). Niedawno usłyszałem, że gram podobnie do niego. Choć oczywiście jestem 10 razy słabszy, to ta opinia mile mnie połechtała. Podobnie jak słowa pana Grzegorza Mielcarskiego, który powiedział w sobotę w Canal Plus, że w Polsce mało jest napastników prezentujących taki styl, jak Zahorski.

Cały wywiad w "Dzienniku"