Proboszcz zakręcił wodę na cmentarzu

Pielgrzymki z wiadrami do rzeczki lub stanie w ogonku przed jedynym cmentarnym kranem. Takie atrakcje zafundował swoim parafianom proboszcz z Mroczy.

Gigantyczne kolejki do kranu z wodą ustawiają się na cmentarzu w Mroczy. - To wszystko przez to, że proboszcz kazał przykręcić kurek - mówią parafianie. Ksiądz Józef Starczewski przykręcił kurek parafianom tuż przed dniem Wszystkich Świętych, aby zaoszczędzić na rachunkach za wodę.

Wtorek, godz. 13. Zadbane alejki, płyty nagrobne już prawie czyste. Przy bramie wejściowej parkują pojedyncze samochody. Kierowcy wyciągają z bagażników wiaderka i butle z wodą. - Dlaczego wozicie wodę, a nie nabieracie z cmentarnego kranu? - pytamy. - Bo tu woda cieniutko leci, a kolejka jest makabrycznie długa - mówią parafianie.

Wprost o braku wody zdecydowała się powiedzieć jedna kobieta. - Ksiądz Starczewski zakręca kurek. Nawet w niedzielę na kazaniu powiedział, że jak ktoś nie chce stać w kolejce, to może przecież iść do rzeki po wodę. A to nawet nie rzeczka, błotko na to mówimy. Poza tym duchowny uznał, że przecież i tak większość ludzi przyjeżdża sprzątać groby samochodami, to wodę może sobie przywieźć w butelkach.

Są też tacy, którzy bronią proboszcza Starczewskiego. - Jak jest za duże ciśnienie, to wokół kranu robi się błoto. Poza tym to mało oszczędne. Ksiądz dobrze robi, że zakręca.

O tym, że o wodę na cmentarzu, szczególnie w okolicach Święta Zmarłych i związanymi z tym porządkami trudno, dobrze wie kierownik zakładu robót publicznych Urzędu Gminy w Mroczy. - Mamy taką niepisaną umowę z proboszczem - mówi Narloch. - Na jego prośbę przykręcamy kurek. Po prostu zdławiamy ciśnienie wody w studni wodomierzowej, aby tak silnie nie leciała - wyjaśnia kierownik. - Proboszcz ma swoje argumenty. Chce, żeby było taniej dla parafii, bo jak jest silne ciśnienie, to woda z naczyń, do których jest nalewana, rozpryskuje się. Poza tym jest błoto i bałagan.

Przysłuchująca się rozmowie parafianka, której cienka strużka wody nie wystarcza, wtrąca się do rozmowy. - Można w ten sposób oszczędzać przez cały rok, ale nie w okresie świąt, kiedy ludzie z różnych stron kraju przyjeżdżają na mogiły swoich bliskich. Nie przyjeżdżają po to, aby stać w kolejce, tylko aby się pomodlić nad grobami najbliższych.

Duchowny nie chciał rozmawiać z "Gazetą".