Gronkowiec w szpitalu na Pomorzanach

U dwóch wcześniaków leżących na oddziale patologii noworodka lekarze stwierdzili obecność kolonii gronkowca złocistego. Położna, u której wykryto bakterię, została odsunięta od pracy

Wcześniaki urodziły się na początku i w połowie października w szpitalu klinicznym na Pomorzanach. Ważą po około 800 g. Bakterię wykryto w piątek 26 października.

- W piątek zespół do spraw zakażeń szpitalnych zgłosił nam ognisko zakażenia w szpitalu - mówi Elżbieta Król-Pakulska ze szczecińskiego sanepidu.

Wcześniaki zostały natychmiast odizolowane. Na oddziale noworodków i położnictwa przeprowadzono dezynfekcję.

Gronkowca wykryto także u trzeciego wcześniaka, który zmarł w ubiegłym tygodniu. - Jego śmierć nie miała związku z gronkowcem - zapewnia dr Jacek Rudnicki, kierownik Kliniki Położnictwa w szpitalu na Pomorzanach.

- Nie miał szans na przeżycie, urodził się za wcześnie, przyczyną śmierci była niewydolność płuc - mówi prof. Elżbieta Kucharska z Pomorskiej Akademii Medycznej.

Pozostałe dwa noworodki są w stanie dobrym. Kolonie gronkowca znaleziono u nich w śluzówkach. Na szczęście nie doszło do zakażenia krwi. Obecnie leżą w izolatce i są im podawane antybiotyki. Na bieżąco mają robione posiewy. Matki dzieci są już w swoich domach. Przebadano także inne noworodki - u nich bakterii nie wykryto.

- Dochodzenie w sprawie źródła gronkowca jest prowadzone. Pobraliśmy wymazy od rodziny, personelu. Badane są także narzędzia szpitalne - mówi Król-Pakulska.

Do tej pory udało się ustalić, że nosicielem gronkowca jest jedna z położnych. Nie wiadomo jednak, czy była źródłem bakterii, czy też sama zakaziła się od dzieci. Dr Jacek Rudnicki zapewnia, że w szpitalu epidemii nie ma i tłumaczy, że podobne sytuacje zdarzają się we wszystkich placówkach.

- Dzieci są odizolowane. Zajmuje się nimi odrębny personel. Nigdzie na świecie nie udało się zwalczyć wszystkich zakażeń szpitalnych. Nie można ich wykluczyć, ale robimy wszystko, by ryzyko zakażeń ograniczyć. Raz w tygodniu przygotowujemy raport epidemiologiczny i raz w tygodniu sprawdza nas epidemiolog kliniczny - mówi Rudnicki.

Gronkowiec złocisty występuje w powietrzu, wodzie i na przedmiotach. Żyje w jamie nosowo-gardłowej i na skórze człowieka. Ma kształt kuli i układa się w charakterystyczne grona. Pomimo tego że jest niszczony przez system odpornościowy, rozmnaża się i zostawia w komórkach silne toksyczne jady, które zatruwają organizm. W sytuacji ostrych zakażeń może prowadzić do śmierci. Zdaniem prof. Elżbiety Kucharskiej, gronkowca nie da się zupełnie wyeliminować i zapobiec zakażeniom.

- Każdy z nas może być nosicielem gronkowców, ale jeżeli człowiek jest zdrowy, to nie są dla niego niebezpieczne - mówi Kucharska. - Noworodki wcześniaki są szczególnie narażone na zakażenie, gdyż nie mają odpowiedniej odporności. Dlatego bakterie pochodzące od rodziny lub innych pacjentek mogą łatwo usadowić się na powierzchni skóry nosa lub gardła, a następnie spowodować zakażenie.

Noworodki zostaną w szpitalu na Pomorzanach do czasu, aż osiągną wagę dwóch kilogramów.