Rola knajpy w luzowaniu

Kiedy Kawiarnia Artystyczna Hades otrzymała Nagrodę Miasta Lublina za Upowszechnianie Kultury, konkurencja - można się domyślać - zacisnęła zęby. Niepotrzebnie, bo chociaż nagroda ta trafiła do konkretnych ludzi, fakt jej przyznania właśnie Hadesowi był pierwszym w najnowszej historii Lublina przypadkiem usatysfakcjonowania prywatnej inicjatywy ludzi, których wkład w rozwój kultury jest niebagatelny. Muzeum Lubelskie - tak, prof. Władysław Panas - tak, wydawnictwo Norbertinum - tak, na zagrodę zasłużyli, ale jakaś "prywatna, komercyjna" firma? Przecież czeka tyle szacownych instytucji!

Tak właśnie wtedy szeptano, jakby nie widząc, że świat się zmienia i już nie tylko instytucje państwowe czy osoby o wielkim autorytecie dokładają swoją cegiełkę do wspólnego kulturalnego worka. Znaczna część tej "prywatnej inicjatywy" to pasjonaci i chwilami nawet szaleńcy, którzy w istocie często nie tyle zarabiają, co sami sponsorują koncerty, jakie organizują. A koncertów tych jest multum, wiele - to znakomite, topowe nazwiska. Bo artyści lubią te miejsca, w których ich lubią - więc i z ceny mogą wtedy zejść. Każdy szuka własnej formuły, niektóre lokale stają się wprost wylęgarniami talentów, z szarych i zdolnych robią znanych i bogatych; dość powiedzieć, że najsławniejszy dziś kabaret Ani Mru Mru zaczynał w winiarni "U Dyszona" i w "Hadesie" właśnie.

Gdyby nie przybytki sztuki gastronomicznej, sztandarowy lubelski slogan, że jesteśmy miastem o wielokulturowej tradycji, byłby hasłem wyłącznie historycznym i w istocie wirtualnym. Dzięki knajpom stajemy się otwarci na wielokulturowość. "Szeroka 28" (dziś "Brama") ze swoimi klezmerami przypomniała o tradycji żydowskiej, a "Sielsko Anielsko" i "Przez kresy" - o polskiej. Kiedy nieoczekiwanie powstała kilkanaście tygodni temu "Czeska Piwnica" - od razu przyciągnęła tłumy. "Szewc" kultywuje piwne tradycje angielskie itd.

Knajpy, restauracje, kawiarnie, puby i winiarnie są formą kultury, mają swój własny wkład w kulturę, a w naszym, nie tylko polskim, przypadku stały się przejawem i dowodem wolności; socjolog powiedziałby może, że też sposobem socjalizacji, budowania więzów społecznych. Jeżeli są knajpy, to znaczy, że jest normalnie. To dzięki nim następuje stopniowe ucywilizowanie tej wielkiej mekki melin i marginesu, jakim przez lata było Stare Miasto w Lublinie (każdy to widzi - gdzie kawiarni i pubów nie ma, tam lepiej nie chodzić). Dlatego nagroda dla Hadesu jest naprawdę dobrym słowem kierowanym do tych wszystkich restauratorów.

Knajpy dają szansę na weekend na luzie. Trzeba jednak uważać, bo knajpy i puby uzależniają. Chciałoby się mieć więcej alternatyw na weekend na luzie, tylko że ofert brak. Może trzeba zrobić "trasę turystyczną" pod hasłem Weekend na Luzie? Na razie jak duch przeszłości wraca wspomnienie zakładowych wyjazdów do lasu na grzyby. Autokar podjeżdża, koszyki w dłoniach, a potem piknik z flaszką.