"Oesi freie Euro", czyli Euro w Austrii bez... Austrii

PRZEGLĄD PRASY. Przygotowania do Euro 2008, które zostanie rozegrane na stadionach Austrii i Szwajcarii weszły w końcową fazę, a Michel Platni oceniający niedawno obiekty sportowe w tych krajach nie miał żadnych zastrzeżeń. Zastrzeżenia mają za to austriaccy kibice, którzy... nie mogą patrzeć na grę swojej reprezentacji - napisała "Rzeczpospolita"

Ponad miesiąc temu ruszyła internetowa kampania "Oesi freie Euro - Austria pokazuje charakter", wzywająca tamtejszą reprezentację do wycofania się z mistrzostw. Wzięło w niej udział już kilkanaście tysięcy internautów. Powodem tej akcji jest katastrofalna postawa austriackiej reprezentacji, która zajmuje obecnie 85. miejsce w rankingu FIFA, a w ciągu ostatnich 11 miesięcy wygrała zaledwie jeden mecz (z WKS 3:2). Jest to najgorszy bilans od 30 lat.

Trener kadry Josef Hickersberger i jego asystent Andreas Herzog nie pozostawili suchej nitki na organizatorach akcji, grupie "Z miłości do futboli". Szkoleniowcy pod petycją złożyli podpis, w którym wyrazili zdziwienie, że "znalazło się aż kilkanaście tysięcy idiotów."

Frustrację austriackich kibiców można jednak zrozumieć - współgospodarze Euro 2008 nie chcą bowiem przerzyć tego co Belgowie w 2000 roku, podczas pierwszych ME organizowanych przez dwa kraje. "Czerwone Diabły" odpadły wówczas już w fazie grupowej, podczas, gdy rywal zza miedzy - współorganizująca imprezę Holandia doszła aż do półfinału.