W święta nie zatankujemy, ale małe sklepy będą otwarte

Ministerstwo Pracy szuka kruczków prawnych, aby ludzie jadący 1 listopada na groby bliskich mogli tankować paliwo. Zgodnie z nową ustawą stacje benzynowe podobnie jak sklepy powinny być zamknięte.

- Sytuacja jest bardzo ciężka - wzdycha ciężko minister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska.

Zakaz działania placówek handlowych przez 12 dni w roku Sejm uchwalił w czasie ostatnich wakacji głosami wszystkich - poza PO - partii. Ustawa wchodzi w życie w piątek.

Do tej pory posłom pracującym nad przepisami wydawało się, że obostrzenie nie dotyczy stacji paliw. Tymczasem resort pracy w poniedziałek wywiesił na swoich stronach informację, że stacje w święta jednak nie będą mogły pracować.

- Prawo jest tutaj jasne - twierdzi pani minister. Ale jednocześnie mówi: - Nie możemy doprowadzić do sytuacji, że 1 listopada, kiedy Polacy wyjadą samochodami na groby, zastaną pozamykane stacje benzynowe.

Kruczek w prawie

Według wyliczeń ministerstwa, w kraju jest 6,7 tys. stacji benzynowych. Po wczorajszych poszukiwaniach kruczków prawnych resort zaczął przychylać się do zdania, że połowa stacji mogła 1 listopada otworzyć dystrybutory. Chodzi o te prowadzone przez prywatnych właścicieli bądź ajentów, a nie osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Tych ostatnich w święta w pracy być nie może.

Jak dowiedziała się "Gazeta", nad skorzystaniem z tego kruczka zastanawia się np. Orlen. - Wszystkie nasze stacje prowadzą ajenci. Tyle że nie ma sensu otwierać wszystkich. Raczej będą to większe stacje przy najbardziej uczęszczanych drogach - mówi nam nieoficjalnie przedstawiciel płockiego koncernu.

Co z resztą stacji? Inne koncerny, jak np. Lotos, zastanawiają się ciągle, co z tym fantem zrobić.

"Robimy wszystko, aby nie doszło do paranoi"

- Robimy wszystko, aby nie doszło do paranoi, proszę "Gazetę", dajcie nam czas do piątku - zapewnia Kluzik-Rostkowska, obiecując jakieś wyjście z kryzysowej sytuacji.

Problem zakazu handlu w święta nie dotyka tylko stacji, ale również drobnych sklepikarzy. - 2 tys. zł, tyle mnie będzie kosztowało na czysto zamknięcie sklepu 1 listopada - narzeka pan Artur, który prowadzi średniej wielkości sklep w Warszawie, zatrudniając kilka osób.

Jak wynika z ustaleń "Gazety", pan Artur będzie mógł jednak otworzyć 1 listopada sklep. Tyle że pod pewnymi warunkami.

- Przepis kodeksu pracy interpretuje się nie jako zakaz handlu w święta, ale zakaz pracy dla pracowników handlu w święta. Właściciel może sam stanąć tego dnia za ladą - wyjaśnia Danuta Rutkowska-Samitowska z Państwowej Inspekcji Pracy (PIP).

Zatrudnieni w sklepach

Niektóre sklepy są jednak za duże, aby poprowadził jej sam właściciel, bo potrzebni są np. dodatkowi sprzedawcy, pracownicy magazynu, osoby do sprzątania. - Właściciel może zatrudnić wtedy np. dwóch studentów na umowy-zlecenia i wszystko będzie zgodnie z prawem - twierdzi zastępca dyrektora departamentu prawnego w PiP Piotr Wojciechowski.

Jego zdaniem, muszą być wtedy jednak spełnione dodatkowe warunki. W umowie-zleceniu powinny być dokładnie wymienione czynności, jakie ma wykonać student, czyli praca w dzień świąteczny od - do polegająca na wydawaniu towarów i przyjmowaniu pieniędzy do kasy itd.

Na zlecenie nie mogą w żadnym wypadku pracować stali pracownicy właściciela. Nie może być więc sytuacji, że osoba, która od poniedziałku do piątku stoi za ladą w charakterze sprzedawcy na pełen etat, w święta na umowę-zlecenie. Takie praktyki według PiP są niedozwolone i będą ostro tępione.

Kary za złamanie zakazu handlu

Co formalnie grozi za złamanie zakazu handlu w święta? - Mandat od 1 do 2 tys. zł. Przy złamaniu przepisów w ciągu dwóch lat po wcześniejszym dwukrotnym ich naruszeniu - mandat do 5 tys. Inspektor pracy może też przekazać sprawę do sądu grodzkiego, który dysponuje grzywną do 30 tys. zł - opowiada Danuta Rutkowska-Samitowska z PIP.

Państwowa Inspekcja Pracy 1 listopada nie będzie jednak prowadzić masowych kontroli. - W naszych okręgowych inspektoratach, na polecenie głównego inspektora pracy, będą jednak czynne dyżurne telefony. Mogą się tam zgłaszać pracownicy handlu, którzy są tego dnia zmuszani do pracy. Każdy taki sygnał sprawdzimy - twierdzi Rutkowska-Samitowska.

Popierasz ustawę o zakazie handlu w święta?