AZS Koszalin - nowe prawie wszystko

Kilka spektakularnych transferów tuż przed inauguracją sezonu to nie powód do hurraoptymizmu. Zespół Dariusza Szczubiała to spora niewiadoma. Play-off? Będzie bardzo ciężko.

Latem - zgodnie z tradycją - działacze AZS zmienili praktycznie całą drużynę. Nie zobaczymy już m.in. Chrisa Huntera, Jose Gomesa, Dawida Witosa, Brandona Spann, czyli zawodników, którzy stanowili o sile zespołu. Zmiana nastąpiła również na stanowisku prezesa. Bogusława Kowalskiego zastąpił Marek Łycyniak. Efektów jego pracy na razie nie widać.

Jest też nowy trener. Arkadiusz Koniecki niespecjalnie przyjaźnił się z wiceprezesem klubu do spraw sportowych (Krzysztofem Szumskim), mówiło się nawet o konflikcie. Koniecki był szanowany przez kibiców za upór w budowie ekipy przed rokiem, więc wysoko zawiesił poprzeczkę następcy - a jest nim Dariusz Szczubiał. Doświadczenie ma, bo prowadził m.in. Polpharmę Starogard, Polonię Warszawa, czy reprezentację w latach 2002-2003.

Szczubiał znany jest z tego, że potrafi znaleźć tanich, dobrych i zawodników bez nazwiska, którzy bardzo szybko stawali się gwizdami polskich parkietów. Czy teraz będzie podobnie? Nie wiadomo, choć Szczubiał przekonuje, że nowi obcokrajowcy są naprawdę dobrzy, a na lepszych AZS nie stać.

Przez dłuższy czas bardzo poważnym problemem drużyny był brak środkowego. W końcu drużynę wzmocnił Sani Ibrahim. 24-letni Nigeryjczyk po bardzo dobrych występach w poprzednim sezonie na parkietach polskiej ligi miał występować w lidze tureckiej. Ostatecznie postanowił powrócić do Polski, aby grać w koszalińskim AZS. W poprzednim sezonie występował w zespołach Unii Tarnów oraz Sokołowa Znicza Jarosław, gdzie był najlepszym zbierającym polskiej ligi.

Największym hitem transferowym okazało się jednak sprowadzenie do Koszalina Jeffa Nordgaarda i Dante Swansona. Nordgaard to Amerykanin z polskim paszportem, występujący w poprzednim sezonie w Prokomie Trefl Sopot. W swojej karierze Nordgard zdobył trzykrotnie mistrzostwo Polski oraz był reprezentantem naszego kraju. Jest to typowy strzelec, który powinien zagwarantować AZS dużo punktów w meczu. Swanson to typowy rozgrywający. W Polsce grał od 2003 roku i występował w Astorii Bydgoszcz, Anwilu Włocławek i Śląsku Wrocław. W swoich najlepszych sezonach zdobywał nawet po 18 punktów w meczu i 3,5 asysty na mecz. W ostatnim sezonie Amerykanin nigdzie jednak nie występował, ponieważ leczył kontuzję pleców.

Czy takie transfery oznaczają wysoki budżet? Niekoniecznie. Obecnie AZS dysponuje budżetem w wysokości 2 mln złotych. Dla porównania Atlas Ostrów Wielkopolski ma około 5 mln. Skąd więc pieniądze na te transfery? Nordgaard ma już dużo, jak na koszykarza, lat i nie mógł w ostatnim czasie znaleźć klubu, więc musiał zejść poważnie z ceny. Swanson przez rok nie grał i jego forma jest wielką niewiadomą. Mimo bardzo dobrych występów dwa lata temu, koszykarz nie mógł już żądać wysokich kwot. Ibrahim natomiast znany jest z trudnego charakteru (w poprzednim sezonie rzucił piłką w sędziów).Większość trenerów nie chce w swoim zespole zawodnika sprawiającego problemy. Szczubiał uważa natomiast, że w koszykówce trzeba być "niedobrym" chłopcem i Ibrahima zatrudnił.

Średnia wieku AZS Koszalin wynosi 25 lat. Nie dość, że będzie problem ze stabilizacją formy, to jeszcze po większości zawodników widać brak ogrania. Z boku wygląda na to, że Burns, Oppland, Thompson przypominają jeźdźców bez głowy, którzy akcję grają z przypadku. Może w tym szaleństwie jest metoda? Szczubiał zachowuje spokój i twierdzi, że z nowych zawodników coś będzie. Trzeba mu zaufać, bo innego wyjścia nie ma.

Obecnie w drużynie ciężko jest znaleźć prawdziwego lidera, który będzie potrafił pociągnąć drużynę w najtrudniejszych momentach. Lidera takiego jak Chudney Gray, Steffen Bradford czy Brandon Spann. Na bycie liderem nie mają większych szans młodzi zawodnicy. Grali na słabych uniwersytetach, lub byli rezerwowymi w swoich zespołach, brakuje im jeszcze ogrania i pewności. Starsi zawodnicy tacy jak Nordgaard, Denis Korszuk czy Mariusz Bacik też nie mają już predyspozycji do bycia liderami. To solidni zawodnicy, ale nie liderzy. Korszuk w poprzednim sezonie miał dobre mecze, ale były to raczej jedynie przebłyski formy. Nie był na tyle skutecznym i równie grającym zawodnikiem by oddawać mu wszystkie najważniejsze piłki. Bacik i Jeff Nordgaard natomiast lata świetności mają już za sobą. Ich ogromne doświadczanie i cwaniactwo boiskowe z pewnością pomoże w wielu sytuacjach, ale dominować na boisku już nie będą. Wielką niewiadomą jest Swanson. W poprzednich sezonach był liderem swoich zespołach. Po rocznej przerwie nie ma jednak pewności, że będzie w dalszym ciągu tym samym zawodnikiem.

Trzy ostatnie transfery (Ibrahim, Nordgard, Swanson) AZS Koszalin bardzo poważnie wzmocniły akademików. Drużyna beż tych zawodników skazana by była na walkę o utrzymanie, teraz istnieje szansa na awans do play-off. Problemem jednak będzie teraz zgranie i gra zespołowa. Sprowadzenie trzech nowych zawodników tuż przed ligą z całą pewnością osłabi zespołowość AZS. Nie ma więc co się oszukiwać. Będzie bardzo ciężko, bo liga w tym roku jest bardzo wyrównana.

Kibice nie mogą popadać w huraoptymizm i powinni zdawać sobie sprawę, ze sprowadzenie dwóch nowych zawodników nie oznacza wcale, że AZS na 100 proc. zagra w play-off. Nie mogą oni oczekiwać od podopiecznych Dariusza Szczubiał cudów i wygranych nad Anwilem, Śląskiem czy też Atlasem. Nie mogą, bo AZS zagrał w turniejach przygotowawczych kilka spotkań ze słabszymi zespołami i szło im całkiem nieźle. Część z nich udało się nawet wygrać. Zdecydowanie gorzej było z drużynami, których głównym celem na ten sezon jest co najmniej awans do play-off. Spotkania z Turowem, Atlasem i Czarnymi pokazały, że różnica poziomów jest znacząca.

BUDŻET - ok. 2 mln złotych

PREZES - Marek Łycyniak

TRENER - Dariusz Szczubiał

Skład

R - rozgrywający, RZ - rzucający, S - skrzydłowy, P - podkoszowy, Ś - środkowy