Kandydat pozywa za "Bąkowstrzymywacza"

Piotr Bąk - były burmistrz Zakopanego i kandydat PiS-u do Sejmu - pozwał do sądu dziennikarza "Tygodnika Podhalańskiego" Jerzego Jureckiego za felieton zatytułowany "Bąkowstrzymywacz"

Jurecki wezwał wyborców do wstrzymania się od oddania głosu na startującego do Sejmu z listy PiS-u byłego burmistrza Zakopanego Bąka. W felietonie pt. "Bąkowstrzymywacz" przypomniał działalność samorządową kandydata PiS-u.

"Nasz były burmistrz ponownie poczuł potrzebę kandydowania, tym razem do parlamentu. Ambicji mu nie brakuje, bo w wyborach samorządowych przegrał nawet w swoim okręgu - napisał Jurecki. - Pytanie więc, czy liczy na krótką pamięć zakopiańczyków, czy miłosierdzie. A może stawia na chłopaków z Obozu Narodowo-Radykalnego".

Bąk przegrał ostatnie wybory na burmistrza Zakopanego po tym, jak m.in. wyszło na jaw, że zapraszał na spotkania do magistratu członków ultranacjonalistycznego Obozu Narodowo-Radykalnego. Ugrupowania, które nawiązuje do faszyzującego ruchu z dwudziestolecia międzywojennego. Przeciwko takim praktykom magistratu protestował Janusz Majcher z Partii Demokratycznej popierany przez Związek Podhalan. Majcher wygrał rywalizację o fotel burmistrza, mimo że ONR - który jawnie sympatyzował z Bąkiem - zorganizował przeciwko niemu antysemicką kampanię. Prokuratura oskarżyła dwóch członków ONR-u - Macieja T. i Tomasza P., syna szefa PiS-u w powiecie tatrzańskim Jana Piczury (również kandydata do Sejmu) - o niszczenie plakatów i billboardów Majchra "poprzez malowanie na nich sześcioramiennej gwiazdy i słowa Żyd". We wrześniu rozpoczął się proces przeciwko nim.

Jurecki przypomniał też inne zdarzenia z samorządowej kadencji Bąka: spuszczanie ścieków do potoku z miejskiej oczyszczalni, usunięcie przez straż miejską siłą dziennikarza z magistratu za zakłócenie "miru domowego" czy przyjęcie zapisu o niekorzystnej dla Zakopanego roli mediów.

Ta ocena nie spodobała się kandydatowi PiS-u do Sejmu.

- Złożyłem pozew o ochronę moich dóbr osobistych. Nie w trybie wyborczym, bo praktyka jest taka, że w trybie wyborczym sądy oddalają pozwy przeciwko dziennikarzom - poinformował podczas konferencji prasowej Bąk. - Kiedy byłem burmistrzem, tolerowałem prasowe ataki. Ale teraz nie jestem osobą publiczną i nie zamierzam tego dłużej tolerować - dodał.

Jurecki nie zamierza przepraszać Bąka.

- Nie wycofam się z ani jednego słowa napisanego w felietonie "Bąkowstrzymywacz" - zapowiada dziennikarz "Tygodnika Podhalańskiego". - Rozumiem, że pan Bąk chciałby zakazać krytyki prasowej własnej osoby, bo przed wyborami jest to dla niego niewygodne. Nie krytykowałem pana Bąka jako osoby prywatnej, ale jako kandydata PiS-u do Sejmu. Wygląda na to, że pan Bąk zapomniał już, że kandyduje, skoro twierdzi, że nie jest osobą publiczną - uważa Jurecki.