Grupa byłych betanek próbowała dostać się na teren klasztoru

Grupa sześciu byłych betanek próbowała się dostać na teren klasztoru w Kazimierzu Dolnym- dowiedział się dziennikarz lubelskiego oddziału "Gazety". Do zdarzenia doszło późnym wieczorem. Od środy wieczorem w klasztorze mieszka grupa prawowitych betanek. Po eksmisji zbuntowanych sióstr komornik przekazał obiekt zgromadzeniu.

Zbuntowane betanki próbowały dostać się na teren obiektu od strony przyklasztornego wzgórza. Grupa najprawdopodobniej przyjechała samochodami. Byłe zakonnice zorientowały się, że klasztor jest strzeżony przez ekipę ochroniarzy wynajętych przez zakon. Zakonnice, widząc ochroniarzy uciekły. Janusz Wójtowicz - rzecznik komendy wojewódzkiej w Lublinie powiedział "Gazecie", że ochrona obiektu przekazywała policji informacje, iż spodziewają się takiego zdarzenia. Dlatego w czwartek w okolicy domu zakonnego betanek krążyły patrole policji. Jednak policja nie zdążyła zareagować na zajście. Patrol pojawił się na miejscu zbyt późno. Grupa kobiet zdążyła uciec. Ochroniarze nie chcą udzielać informacji na temat zdarzenia. jednak jeszcze ok. pół godziny po zdarzeniu oświetlali wzgórze latarkami i przeszukiwali okolice klasztoru .

W nocy ze środy na czwartek kobiety zniknęły z domów rekolekcyjnych, które zaoferowała im lubelska kuria.

Sześćdziesiąt dwie byłe betanki trafiły do domów rekolekcyjnych w Lublinie, Nałęczowie i podlubelskiej Dąbrowicy wprost z kazimierskiego klasztoru, skąd zostały w środę eksmitowane. Tylko kilka z nich zdecydowało się zostać tam na noc. Pozostałe od razu zadeklarowały, że nie zamieszkają w pomieszczeniach, które zaoferowała im kuria.

- W czwartek rano nie było tam już ani jednej z byłych sióstr. Z naszej strony oferta pomocy jest ciągle aktualna - mówi ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik metropolity lubelskiego abp Józefa Życińskiego.