To wcale nie debiut

Podlaskie w wykorzystywaniu unijnych pieniędzy ma wieloletnie doświadczenia, jeszcze z czasów przedakcesyjnych funduszy PHARE. Największy zastrzyk eurogotówki trafił jednak do regionu w latach 2004-06 w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR). Ten program to poprzednik uruchamianego właśnie RPO. W jego ramach Podlaskie wchłonęło bez żadnych trudności 110 mln euro. Podpisano już umowy na 103 proc. tej kwoty a ponad 80 proc. już wypłacono. Podlaskie się w pierwszej trójce w kraju pod względem umiejętności dzielenia unijnych funduszy.

Najwięcej środków ze ZPORR trafiło do dwóch największych miast województwa - za ponad 40 mln Białystok zaczął przebudowywać swój system komunikacyjny. Gruntownie zmodernizowano główne drogi w mieście, zakupiono kilkadziesiąt nowych autobusów. Drugi etap tej komunikacyjnej rewolucji znalazł się na liście indykatywnej RPO. Podobny projekt zrealizowano za 15 mln euro w Suwałkach. Pewna część pieniędzy z tego programu trafiła do Łomży. Tam zrewitalizowano za nie zabytkowe stare miasto.

Unijne euro pomogły też turystyce i rekreacji. Wykańczana jest właśnie zbudowana za pieniądze ze ZPORR sieć ścieżek rowerowych w Białymstoku i okolicach.

Nie brakło jednak podczas wdrażania ZPORR kontrowersji, związanych zwłaszcza z podziałem pieniędzy i prowadzeniem konkursów. Wniosków do programu wpłynęło na ponad trzy razy więcej środków niż zawierał. W tej sytuacji pod adresem dzielącego środki urzędu marszałkowskiego często pojawiały się zarzuty o tendencyjność i faworyzowanie swoich. Jednym z takich spornych przypadków było wsparcie diecezji w Drohiczynie na wniosek ówczesnego wicemarszałka województwa, dziś wiceministra skarbu Krzysztofa Tołwińskiego. Publicznie nie ukrywał on że zabiegał o pieniądze na remont zabudowań diecezji, argumentując przy tym że jego przodkowie uczyli się w tamtejszej kolegiacie.