Beenhakker: Mam oferty dwóch innych reprezentacji

- Przerażacie mnie czasami: ten piłkarz jest zły, ten za słaby na kadrę. Ludzie! Oni wygrali z Portugalczykami, trochę szacunku! - mówi trener reprezentacji Polski Leo Beenhakker w "Rzeczpospolitej"

Dziś Leo Beenhakker ogłosi ostateczny skład kadry na mecz eliminacyjny z Kazachstanem (13 października) i towarzyski z Węgrami (17 października).

Rz: Zamierza pan przedłużyć kontrakt z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, zanim zapadną rozstrzygnięcia w eliminacjach?

Leo Beenhakker: Według aktualnej umowy, jeśli nie awansuję z drużyną na mistrzostwa Europy, odchodzę. Dostałem od prezesa Michała Listkiewicza propozycję, by o przedłużeniu porozmawiać już teraz. Jestem gotowy zostać do 2010 roku. Umowy dwuletnie są rozsądne, bo wiem, że sobie poradzę. W moim wieku nie można podpisywać pięcio- czy sześcioletnich kontraktów.

Ma pan konkurencyjne oferty?

- Tak, dostałem propozycje poprowadzenia dwóch innych reprezentacji. Najpierw jednak rozważę tę z Polski, bo chcę tu zostać. Wierzę w polskich piłkarzy, widzę u wielu młodych talent i możliwości. Nie mówię, że grają dobrze czy źle, ale że może z nich coś ciekawego wyrosnąć.

Pięciu z siedmiu napastników reprezentacji nie gra w swoich klubach albo nie strzela goli, a Artur Wichniarek ma już ich w Bundeslidze pięć.

Dobry napastnik nie musi strzelać goli. Kiedyś miałem w Ajaksie Szweda Stefana Petterssona. Strzelił w sezonie tylko sześć goli i wszyscy go krytykowali, a dla mnie był najlepszy, bo grając przy nim, Dennis Bergkamp zdobył kilkanaście bramek. Tak samo jest teraz w reprezentacji. Nie potrzebuję Wichniarka, oglądałem go w ostatni weekend. Arminia przegrała 0:3, był zupełnie niewidoczny. Grupa, którą mam w kadrze, mnie nie zawodzi. Przerażacie mnie czasami. Jesteśmy na pierwszym miejscu w grupie i ciągle słyszę: ten jest zły, ten za słaby. Ludzie! Oni wygrali z Portugalią, oni zremisowali z nią na wyjeździe! Należy im się trochę szacunku!