Radwańska po walce przegrała z Kuzniecową

Po dramatycznym meczu Agnieszka Radwańska przegrała w Stuttgarcie z drugą w światowym rankingu Swietłaną Kuzniecową 4:6, 7:6 (7-5), 3:6

- Mecz był do wygrania, ale w trzecim secie Agnieszce po prostu zabrakło prądu - mówi Sport.pl Robert Radwański, ojciec i trener 18-letniej Polki, która debiutowała w prestiżowej imprezie w Stuttgarcie, gdzie w puli jest 650 tys. dol. i najnowszy model Porsche dla najlepszej.

Radwańska nie ma się jednak czego wstydzić, bo z Kuzniecową zagrała bardzo dobry mecz. Utytułowana Rosjanka, która wygrała w karierze osiem turniejów WTA i wielkoszlemowy US Open w 2004 r., kilkakrotnie sama biła Polce brawo po jej świetnych zagraniach.

W pierwszym secie przewagę miała doskonale serwująca Kuzniecowa (16 asów w całym spotkaniu!), która rozrzucała Polkę po rogach swoimi forhendowymi petardami. Rosjanka słynie z ogromnej siły. Ma ją zresztą w genach, bo rodzice byli kolarzami torowymi, zdobywali medale na MŚ. Radwańska broniła się jednak dzielnie i przegrała pierwszą partię jedynym przełamaniem serwisu 4:6.

Drugi set był chyba jednym z najbardziej emocjonujących w całej karierze Polki. Radwańska dwukrotnie odrabiała straty od stanu 0:40 przy własnym podaniu (!), a przy serwisach Kuzniecowej udawało jej się przejąć inicjatywę. I wcale nie dlatego, że chwilę słabości miała Rosjanka, po prostu bajecznie grała Polka - kilka jej wolejów i zagrań po linii poderwało na nogi publiczność w hali. Polka wygrała tego seta po tie-braku 7:6, ale w ostatniej partii nie miała już siły i zdrowia, bo na jej stopie pojawił się wielki opatrunek. - Agnieszka to bardzo trudna rywalka. W drugim secie zagrała popisowo - komplementowała jednak po meczu Kuzniecowa.

- Wyrównany mecz z drugą rakietą świata. Agnieszka znów pokazała, że może zagrozić każdemu z czołówki. Jestem zadowolony, choć szkoda trochę pierwszego seta. Gdyby nie moment słabości, może dałoby się Kuzniecową ograć w dwóch setach. Wygrana w trzech nie wchodziła w grę. Rosjanka była wypoczęta, a Agnieszka miała w nogach dwugodzinny mecz pierwszej rundy z Marion Bartoli - mówi Robert Radwański. Słaby drugi serwis? - Wiemy o tym nie od dziś. Ciągle pracujemy, by był mocniejszy - dodaje trener. Co z kontuzją stopy? - To też miało znaczenie. Niestety, Agnieszka ma poważny problem z odciskami. Próbowaliśmy już wszystkiego, chodziliśmy po lekarzach, miała wkładki, specjalne buty. Nic nie pomaga. Na twardej nawierzchni halowej, gdzie w ogóle nie ma poślizgu stopy, zawsze robią jej się pęcherze. Gdy pękają, to tak, jakby grała pocięta żyletkami. Potworny ból, nie pomagają żadne opatrunki. Trudno z tym walczyć, bo to efekt... specyficznej budowy stopy. Jest długa, szczupła i ma mało punktów stycznych z podłożem. Paradoksalnie, gdyby miała platfusa, nie miałaby odcisków - opowiada Radwański.

Problem ze stopami jest na tyle poważny, że nie wiadomo, czy Radwańska pojedzie na następny turniej do Moskwy (pula nagród 1,3 mln dol.). - Być może jeden z turniejów odpuścimy, by dać odpocząć stopom - podkreśla trener. W grę wchodzi jeszcze Zurych i Linz, gdzie także planowała zagrać Radwańska, która za dojście do drugiej rundy w Stuttgarcie dostanie 7,6 tys. dol. i 40 pkt. do rankingu WTA.

Wynik meczu 2. rundy:

 

Swietłana Kuzniecowa (Rosja, 2) - Agnieszka Radwańska (Polska) 6:4, 6:7 (5-7), 6:3

Sukces "Isi" w deblu

W pierwszej rundzie gry podwójnej Radwańska w parze z Czeszką Barborą Zahlavovą Strycovą pokonały rozstawiony z numerem cztery słowacko-izraelski debel Janette Husarova, Shahar Peer 6:3, 2:6, 10:5.

Wynik meczu 1. rundy debla:

 

Agnieszka Radwańska, Barbora Zahlavova Strycova - Janette Husarova, Shahar Peer (Słowacja, Izrael, 4) 6:3, 2:6, 10:5