Bumar na razie bez kar

Rząd Malezji nie domagał się od Bumaru zapłacenia kar umownych za opóźnienia w dostawie czołgów - przekonują władze spółki i Ministerstwo Gospodarki

- Nie dotarły do nas informacje, żeby Malezja domagała się od Bumaru zapłacenia jakichkolwiek kar - mówi wiceprezes Bumaru Tomasz Szatkowski. Przyznaje, że umowa z Malezyjczykami zawiera kary umowne na wypadek niedotrzymania terminów kontraktu, zastrzega jednak, że nie są one obligatoryjne.

Zawarty w 2002 r. kontrakt przewidywał dostarczenie armii malezyjskiej 40 czołgów i trzech rodzajów wozów technicznych za ponad 370 mln dol. Wczorajsza "Rzeczpospolita" napisała, że rząd Malezji żąda od Bumaru zapłaty ok. 30 mln zł kar umownych za półtoraroczne opóźnienie w dostawach czołgów z Zakładów Mechanicznych "Łabędy".

- To opóźnienie nie wynika tylko z winy naszego przemysłu, ale też z pewnych życzeń strony malezyjskiej - mówi wiceminister gospodarki Paweł Poncyliusz.