Kirilenko jest gotów odejść z NBA

Gwiazda mistrzostw Europy, Rosjanin Andrei Kirilenko jest gotów odejść z NBA i zrezygnować z wysokiego kontraktu, który przewiduje wypłatę 63 mln dolarów do 2011 roku.

26-letni wszechstronny skrzydłowy podczas ME znacznie podniósł swoją markę - Rosja, na którą nikt nie stawiał, awansowała do finału, a w nim nieoczekiwanie pokonała faworytów i gospodarzy - Hiszpanów. Kirilenko w całym turnieju był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem swojej reprezentacji - zdobywał przeciętnie 18 punktów, miał 8,6 zbiórki i 2,4 asysty.

Kirilenko w NBA (a więc i na świecie) wypromował się jednak dużo wcześniej. W Utah Jazz gra od 2001 roku, a w latach 2003-06 miał średnie osiągi porównywane z tymi na ME i uznawany był za jednego z najlepszych skrzydłowych. Ale w poprzednim sezonie Rosjanin grał sporo słabiej - jego średnie spadły niemal o połowę, na parkiecie spędzał mniej czasu.

Po ME Kirilenko zaczął mówić o tym, że chciałby zmienić klub. Rosyjskiej gazecie "Sport Express" powiedział, że jest gotów odejść z Jazz bez pieniędzy, które przysługują mu z kontraktu. Chodzi o 63 mln dolarów za cztery kolejne sezony. - Nie jestem przygotowany na słowa: Andrei, chcemy żebyś został. Jestem przekonany, że przyszły sezon wyglądałby tak samo jak poprzedni - mówi Kirilenko. I dodaje, że woli grać w słabszym klubie NBA niż w Utah. Jazz w minionym sezonie doszli do finału Konferencji Zachodniej, gdzie przegrali z San Antonio Spurs.

- Duże pieniądze są oczywiście czymś świetnym, ale jestem przygotowany na niższe zarobki. Najważniejsze, żeby grać z przyjemnością - mówi Kirilenko. Skrzydłowy przyznał, że chciałby grać w Rosji, albo w innym europejskim kraju. - Naprawdę jestem gotowy odejść z NBA. Nie znaczy to jednak, że tego bardzo pragnę, po prostu jestem gotowy.

Kirilenko największy problem w Utah ma z trenerem Jerrym Sloanem. - W poprzednim roku powiedział mi: Andrei, jeśli nie podoba ci się coś w mojej pracy, to zawsze możesz zerwać kontrakt. Więc właśnie teraz chcę to zrobić! - mówi Kirilenko. Zawodnik podczas ME rozmawiał z właścicielem Jazz Larrym Millerem, który był obecny w Hiszpanii. - Wygląda na to, że mnie zrozumiał. Ale to on podejmie decyzję.