Hagi: Becali niszczy piłkarzy

- Becali zawsze dzwonił do mnie, gdy siedziałem na ławce podczas meczu i kazał mi dokonywać zmian według swojego widzimisię. Piłkarze są zabawkami w jego rękach - krytykował właściciela Steauy Bukareszt Gigi Becaliego Gheorghe Hagi, który w czwartek zrezygnował z prowadzenia drużyny wicemistrzów Rumunii po przegranej 1:2 ze Slavią Praga w Lidze Mistrzów

- Zrezygnowałem z pracy dziś po południu, ale decyzję podjąłem już dwa dni temu. Nie chciałem jednak opuścić drużyny przed ważnym meczem - tłumaczył były znakomity reprezentant Rumunii. Hagi oskarżył właściciela Steauy - biznesmena i przywódcę populistycznej partii Nowa Generacja - o nieustanne próby wpływu na wybór składu. - Dzwonił do mnie, gdy siedziałem na ławce, i mówił mi, kogo miałem zmienić. Czułem się jak debil - opowiadał Hagi.

Odpowiedź Becaliego była szybka. - Przyznaję, upokarzałem go. Praca z Becalim jest bardzo ciężka. Jeżeli to wytrzymasz, w porządku, jeśli nie - do widzenia. Z Becalim nie można pracować bez wyników - stwierdził właściciel Steauy w wywiadzie dla rumuńskiej telewizji.

Biznesmen ubolewał również, że nie udało mu się zrobić z Hagiego "wielkiego trenera". - Tego żal mi najbardziej. Nie udało mi się z niego zrobić fantastycznego trenera, który poprowadzi moich wojowników do zwycięstw w pucharach - stwierdził Becali.

Hagi przeprowadził Steauę przez eliminacje Ligi Mistrzów bez porażki, ale w lidze wiodło mu się dużo gorzej - Steaua po sześciu kolejkach zajmuje dopiero siódme miejsce. Trener twierdzi jednak, że rozliczany był tylko za porażki. - Becali zawsze mówił, że zwycięstwa są jego zasługą, a po porażkach stwierdzał, że Hagi nie umiał podjąć właściwej decyzji - skarżył się "Maradona Karpat".

Ostrzegł też piłkarzy, którzy w przyszłości mogą przejść do Steauy. - Gigi niszczy zawodników, są dla niego tylko zabawkami w jego rękach. Dziś ktoś może być dla niego świetnym piłkarzem, jutro nie znaczyć nic, a pojutrze opuści drużynę - mówił Hagi.