PiS potrzebuje tłumów na wiecu

Zbyt duża sala, w której odbędzie się konwencja lubelskiego PiS, jest zmartwieniem działaczy partii. Przyjedzie Jarosław Kaczyński, więc nie chcą się skompromitować pustkami na widowni.

Lubelska konwencja wyborcza PiS rozpocznie się w niedzielę o godz. 10.30 w olbrzymiej hali MOSiR mogącej pomieścić prawie sześć tysięcy osób. Najważniejszym gościem będzie szef PiS i premier Jarosław Kaczyński, dlatego przez kilka dni lokalni działacze partii gorączkowo zastanawiali się, w jaki sposób zapewnić dobrą frekwencję, by pokazać siłę PiS na Lubelszczyźnie.

- Samym PiS-em sali nie zapełnimy. A nie chcemy, żeby świeciła pustkami, bo to będzie źle wyglądać przed premierem - mówi nam jeden z członków PiS. I przypomina sprawę sprzed tygodnia, kiedy na ogólnopolskim rozpoczęciu kampanii wyborczej Samoobrony w podlubelskiej Elizówce pojawiło się zaledwie kilkudziesięciu działaczy partii. Słabą frekwencję tłumaczyli Andrzejowi Lepperowi dobrą pogodą: "ludzie są pracowici, więc w pole poszli" - wyjaśniali.

- Nie chcemy podobnej sytuacji, dlatego myśleliśmy nad jakimś programem artystycznym, który mógłby przyciągnąć mieszkańców do hali na Globusie - dodaje działacz PiS, zaangażowany w przygotowanie niedzielnej konwencji.

Wczoraj w Lublinie zawisły plakaty, na których lider partii Krzysztof Michałkiewicz zachęca do udziału w konwencji. Z afisza wynika, że przyjść może każdy, wstęp jest wolny. - Zapraszamy sympatyków i zwolenników PiS, na nich nam szczególnie zależy. Mamy też nadzieję, że odwiedzą nas w niedzielę ci, którzy się wahają, czy głosować na PiS. Podczas konwencji będą mieli okazję rozwiać wątpliwości. Przeciwników politycznych nie chcemy, bo nie zależy nam na awanturach - mówi "Gazecie" Michałkiewicz. - Tak dużą salę wybrali nam koledzy z Warszawy. My planowaliśmy, by tradycyjnie zorganizować konwencję w Centrum Kongresowym Akademii Rolniczej, ale tam odbywać się będzie spotkanie PSL "Piast", który zarezerwował sobie to miejsce wcześniej. Przecież nie będziemy w takiej sytuacji gorączkowo szukać małej sali tylko dlatego, żeby zapełnić wszystkie wolne miejsca - tłumaczy. I zapewnia: - Nie zależy nam, by na siłę robić sztuczny tłum.