"Trybuna" do "Dziennika": Całujcie nas w to, gdzie was mamy

- Dziennikowi "Dziennik" proponuję - całujcie mnie w to, gdzie was mam - czytamy dziś w artykule na pierwszej stronie "Trybuny" (pod nie pozostawiającym wątpliwości tytułem). Co wzbudziło takie poruszenie dziennikarzy "Trybuny"? "Agresja" ze strony "Dziennika": wczoraj gazeta ta napisała, że działacze LiD-u - aby odciąć się raz na zawsze od skojarzeń z betonem partyjnym - chcą zamknąć "Trybunę", a na jej miejscu stworzyć nowy tytuł.

- To nie był dobry dzień. Co tam ja, ja jestem już tak poobijany, że mało co mnie zaskakuje. Ale moi młodzi koledzy agresję dziennika "Dziennik" na "Trybunę" przeżyli bardzo - pisze Marek Barański, redaktor naczelny "Trybuny".

Wczoraj "Dziennik" opisał plany LiD-u dotyczące zamknięcia "betonowej 'Trybuny' ". - Najbardziej zdenerwowany jest Marek Barański. Powiedział, że może odejść ze stanowiska naczelnego, ale żeby nie zamykać gazety. Chce zachowania zespołu redakcji - mówi poseł SLD. Jeden z działaczy Sojuszu, który czasem publikuje w "Trybunie", mówi z kolei, że w redakcji panuje bardzo napięta atmosfera, a dziennikarze szukają już pracy - napisał "Dziennik".

Barański odgryza się: - Przecież nie chodzi im o "Trybunę" - naszymi dziennikarzami się nie brzydzą, podkupują ich, gdy tylko mają okazję. Im chodzi o to, żeby walnąć w lewicę. Jak wkurzą Czytelników "Trybuny", to może oni do wyborów nie pójdą, a jak pójdą, to może zagłosują na kogoś innego niż LiD. Dziennikowi "Dziennik" proponuję więc - całujcie mnie w to, gdzie was mam - czytamy w jego artykule.

Kwaśniewski: Nawet z nimi nie rozmawiałem

Pomysł zamknięcia "Trybuny" "Dziennik" przypisuje Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. - Nic o tym nie wiem. Nawet nie czytałem tej gazety. Nawet z nią nie rozmawiam - zaprzecza b. prezydent. - "Trybuna" jest potrzebna - mówi.

Z kolei wczoraj w TOK FM Wojciech Olejniczak mówił, że dziennikarze "Trybuny" mają serca po właściwej stronie:

Miller: Z "Dziennika" wieje gorącym kaczyzmem

"Trybuna" poświęciła dziś samej sobie całą stronę działu "Kraj". Zamieszcza m.in. komentarz Leszka Millera dedykowany "Dziennikowi", w którym czytamy m.in.: - Zaiste "Trybuna" mogłaby się uczyć od "Dziennika" jak partyjny biuletyn redagować. Już od pierwszych numerów powiało takim gorącym kaczyzmem, że w porównaniu z nim nasze dusery i karesy z Olejniczakiem, Millerem, czy Szmajdzińskim to chłodne pocałunki u cioci na imieninach. Naszym kandydatem na mistrza dziennikowej poetyki biuletynu okazał się utalentowany młody wilk Michał Karnowski.

- Towarzysze z PiS zapewne wysoko ocenili jego dziarski, rytmiczny, partyjny styl w reportażu o premierze Kaczyńskim opublikowanym w numerze weekendowym z 19 - 20 stycznia 2007 - dalej Miller cytuje Karnowskiego. B. premier przytacza wiele proPiS-owskich publikacji konkurencji, czytamy m.in., że premier "zazwyczaj zilustrowany zdjęciem dowartościowującym walory jego fizjonomii."

- W tych też dniach seria obszernych analiz w "piątą rocznicę afery Rywina" opatrzonych pełnymi cynizmu fizjonomiami Grupy Trzymającej Władzę - pisze Miller.

- 27 lipca osobiste warknięcie samego premiera: "Mogę stracić cierpliwość". Do tego stała biuletynowa rubryka poświęcona dokonaniom IPN. Wystarczy, że przy Towarowej archiwalna mysz ruszy ogonem, a już o tym czytamy w "Dzienniku". Poza tym dwukolumnowe wywiady z wierchuszką PiS, a nawet ze Zbigniewem Wassermanem o tym, jak "CBA przeraża nietykalnych". Na okrasę niezawodny redaktor Jachowicz, który za Ziobrą jak za panią matką powiada: "Sędziowie wolą swoje stare, przybrudzone togi" - pisze Miller.

Na końcu Miller informuje, że zrezygnował z przewodniczenia Radzie Programowej "Trybuny".