Coraz tańsze rozmowy na komórki

Rozmowy na komórki w tradycyjnych telekomach są już tańsze niż u wielu operatorów telefonii internetowej. Ta kolejna wojna cenowa między operatorami wybuchła dzięki Urzędowi Komunikacji Elektronicznej, który zmusił TP SA do obniżki połączeń z komórkami.

- Staramy się nadążać za rynkiem - mówi Karol Wieczorek, rzecznik Tele2. Wczoraj spółka ogłosiła nowe ceny za rozmowy z telefonu stacjonarnego z numerami komórkowymi. Od 1 listopada za połączenia w godzinach szczytu do sieci Orange, Era czy Plus klienci Tele2 - największego rywala TP SA - zapłacą 65-66 gr za minutę. To ponad 20 proc. mniej niż obecnie. W weekendy i po 18 będzie jeszcze taniej: 62-63 gr.

Wieczorek przyznaje, że to odpowiedź na nowe stawki, które TP SA wprowadziła 1 września: w szczycie - 66 gr, poza szczytem - 62 gr. Wcześniej za minutę rozmowy z numerem komórkowym trzeba było zapłacić nawet 86 gr.

Wczoraj TP SA ruszyła z wielką kampanią reklamowa "Taniej nie będzie". Ale ta obniżka to nie biznesowa decyzja Telekomunikacji, lecz wynik interwencji regulatora rynku. Urząd Komunikacji Elektronicznej uznał bowiem, że stosowane przez TP SA stawki połączeń na komórki nie są niczym uzasadnione.

UKE już w maju wydało decyzję obniżającą ceny hurtowe, jakie operatorzy komórkowi pobierali od TP SA za to, że abonent Telekomunikacji dzwonił na numer komórkowy. Ale TP SA - zdaniem UKE - nie zareagowała na to proporcjonalną obniżką cen detalicznych. - O cenach detalicznych powinien decydować rynek, ale wyraźnie widać, że ten rynek nie działał prawidłowo - mówi "Gazecie" Anna Streżyńska, prezes UKE.

Zdaniem Tomasza Kulisiewicza, analityka rynku telekomunikacyjnego, wczorajsza decyzja Tele2 to dopiero przedsmak większych zmian, jakie czekają polską telekomunikację. - Ceny połączeń z telefonów stacjonarnych na komórki są w całej Europie irracjonalnie wysokie. Po tym, jak udało się obniżyć ceny roamingu, to ostatni bastion kilkusetprocentowych marż - podkreśla Kulisiewicz. - Dlatego obniżenie ich, choćby w wyniku urzędowych regulacji, to krok w bardzo dobrą stronę. Cały rynek i wszelkie rodzaje połączeń będą teraz zmierzać ku modelowi stałego abonamentu z nieskończoną liczbą minut na połączenia - przekonuje analityk.

Co ciekawe, nowe stawki TP SA, Tele2 czy Dialogu (60-69 gr) są niższe niż te, które proponuje wielu operatorów telefonii internetowej! Co prawda np. w Easycall za minutę rozmowy z komórką zapłacimy 55 gr a w IPfonie - tylko 49 gr (bez prezentacji numeru), ale już Tlenofon jest tańszy od TP SA czy Tele2 tylko o grosz. Actio z 70 groszami już zostaje w tyle za tradycyjnymi telekomami. Ale to nic w porównaniu ze Skype'em, gdzie minuta rozmowy z polską komórką to 92 gr!

Oczywiście same stawki minutowe trudno porównywać - operatorzy internetowi z reguły nie pobierają abonamentu, co więcej, mają też bardzo konkurencyjne stawki na połączenia z numerami zagranicznymi i są też zwykle tańsi przy połączeniach lokalnych.

Ale już przy założeniu, że dzwonisz tylko na komórki i miesięcznie rozmawiasz np. 250 minut, w Skype zapłacisz 230 zł. W TP SA przy abonamencie darmowe wieczory (koszt 70 zł) i w godzinach szczytu - wyjdzie raptem o 5 zł drożej. A do tego po 18 masz darmowe połączenia na numery stacjonarne.

Co na to polscy operatorzy telefonii internetowej? - Naszym największym atutem jest to, że nie ma abonamentu i w kieszeni klienta zostaje kilkadziesiąt złotych - przekonuje Przemysław Siwek, dyrektor ds. rozwoju w IPFon. - Poza tym trzeba by naprawdę dużo dzwonić i tylko na komórki, by tę różnicę zniwelować. A przecież i przy połączeniach z zagranicą, i w lokalnych oferujemy niższe stawki niż tradycyjni operatorzy - tłumaczy.

Dodaje, że operatorzy telefonii internetowej też obniżą stawki, jak tylko komórkowi operatorzy podpiszą z nimi aneksy do umów. Prawdopodobnie w ciągu miesiąca. - Ale zbyt dużych różnic między operatorami tradycyjnymi a internetowymi w połączeniach komórkowych nie należy się spodziewać - dodaje Siwek. Najwięcej, bo ok. 50 groszy, płaci się bowiem za tzw. zakańczanie rozmowy w sieci komórkowej. A tego internetowi operatorzy - podobnie jak tradycyjni - nie są w stanie przeskoczyć.