Ruch czekał 15 lat na zwycięstwo z Zagłębiem!

Po 1539 dniach przerwy ekstraklasa znowu zawitała na Cichą. Dzień to był szczególny także z powodu rywala. Niebiescy czekali na wygraną nad Zagłębiem Sosnowiec długie piętnaście lat i ... wreszcie dopięli swego!

3. kolejka Orange Ekstraklasy: Sport.pl typuje

Trybuny nie zapełniły się do ostatniego miejscu. Potężna ulewa, która późnym popołudniem przetoczyła się nad Śląskiem wystraszyła wielu kibiców. - Nie ma co narzekać... Gdy przed meczem spojrzałem na ciemne niebo myślałem, że będzie jeszcze gorzej. Doping był świetny. Dzięki kibicom graliśmy w dwunastu - podkreślał Wojciech Grzyb, kapitan chorzowskiej drużyny.

Sosnowiczanie mogą na razie tylko pomarzyć o wielotysięcznym tłumie fanów, którzy wspierają Zagłębie fanatycznym dopingiem. Drużyna bez stadionu na ekstraklasę gra cały czas na wyjeździe. Efekt jest taki, że po trzech meczach Zagłębie nie zdobyło choćby punktu. - Będziemy walczyć dalej. Zagraliśmy dobry mecz, najlepszy z dotychczasowych. Tylko ta nieskuteczność - wzdychał Jerzy Kowalik, szkoleniowiec drużyny gości.

Zimnej krwi pod bramką rywala brakowało też chorzowianom. Szczególnie do przerwy, gdy młokos Łukasz Janoszka dwa razy był bliski by zabrać chorzowskich kibiców do piłkarskiego raju. Strzał głową, a potem fantastyczne, ale jednak obronione uderzenie przewrotką będą się śniły młodemu napastnikowi po nocach. - Jego wielkim atutem jest fakt, że ma tak wiele dobrych okazji pod bramką rywala. Czasami brakuje mu sprytu, dokładności, ale to przyjdzie z czasem. Ruch będzie miał z tego chłopaka wielki pożytek - chwalił Tomasz Sokołowski.

Doświadczony, 37 - letni pomocnik nie grał tak efektownie jak Janoszka, ale to on znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie, wykorzystał dokładne podanie Martina Fabusza i z kilkunastu metrów trafił do siatki tuż obok wychodzącego z bramki Adama Bensza. - Fajnie strzelić gola w lidze po dwóch latach przerwy. W dwóch pierwszych kolejkach nie grałem, byłem głodny gry - opowiadał Sokołowski.

Grzyb: - Ten gol był nam bardzo potrzebny. Wcześniej ciągle czegoś nam brakowało. Po dobrej pierwszej połowie coś zaczęło szwankować.

Sosnowiczanie trzeci raz z rzędu utrzymali bezbramkowy remis do przerwy, by w drugiej połowie stracić wszystko. Tym razem mogło być inaczej, bo trudno wymarzyć sobie lepsze sytuacje do zdobycia bramek niż te, które mieli Grzegorz Kmiecik i w końcówce spotkania Piotr Bagnicki... - Mogę tylko przeprosić kolegów. Trudno to skomentować - kajał się Kmiecik, który dwa razy miał dość miejsca i czasu by zdobyć gola, ale za każdym razem wpakował piłkę prosto w Roberta Mioduszewskiego.

Bagnicki miał inny problem. Nie atakowany w polu karnym nie potrafił... czysto trafić w piłkę! - Przy dośrodkowaniu Jarka Piątkowskiego zabrakło mi dłuższej nogi. Ledwie kilku centymetrów... Przy drugim strzale piłka mi się zślizgnęła po czubku buta - kręcił zrezygnowany głową.

Tym samym defensywa Ruchu, w której na pozycji stopera zadebiutował Ariel Jakubowski, zachowała czyste konto. - Nie wyciągnąłem Jakubowskiego z kieszeni. Grał na tej pozycji w sparingach. Sprawdził się. Na pewno jest szybszym piłkarzem niż Marcin Klaczka - podkreślał Duszan Radolsky, szkoleniowiec Ruchu.

Zagłębie nie dość, że przegrało, to jeszcze straciło Rafała Berlińskiego. Defensywny pomocnik Zagłębia konsekwentnie pracował na czerwoną kartkę. Gdy na boisku dochodziło do przepychanki, bądź ostrej wymiany zdań, można było stawiać w ciemno, że w środku zawieruchy jest Berliński. Cierpliwość sędziego skończyła się w ostatniej minucie meczu, gdy Berliński wykonał obraźliwy gest w kierunku piłkarzy z Chorzowa.

Spotkanie na długo zapamięta Gerard Cieślik. Legendarny piłkarz niebieskich został w piątek uhonorowany tytułem sportowca wszechczasów Chorzowa, który został mu nadany z okazji 750-lecia miasta.

Dodajmy, że w barwach Ruchu zadebiutował pierwszy w historii klubu Latynos - Brazylijczyk Lilo.

Gracz meczu:

Tomasz Sokołowski - najstarszy na boisku, najsprytniejszy pod bramką rywala.

Po meczu powiedzieli:

Trener Zagłębia Jerzy Kowalik:

 

Z trzech dotychczasowych naszych meczów w lidze ten był najlepszy. Spotkanie było ciekawe. Wiele było sytuacji z obu stron. Szkoda, że nawet punktu nie zdobyliśmy dziś w Chorzowie. Trudno. Mamy jedynie świadomość wykonania dobrej roboty.

Trener Ruchu Duszan Radolsky:

 

Pierwsza połowa to był super poziom, było wiele sytuacji, my stworzyliśmy ich więcej. Strzeliliśmy gola i... wygraliśmy mecz.