Prokurator będzie tropił faszystów z Zabrza

Nie będzie umorzenia śledztwa w sprawie faszystowskiego pikniku w Zabrzu.

- Po analizie materiału dowodowego uznaliśmy, że przygotowany projekt o umorzeniu postępowania był przedwczesny - przyznał wczoraj prokurator Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Kilkanaście dni temu "Gazeta" napisała, że prokuratura w Zabrzu przygotowała wniosek o umorzeniu sprawy pikniku, podczas którego w ogródkach działkowych skandowano "Sieg Heil!", a na tle płonącej swastyki wyciągano ręce w geście hitlerowskiego pozdrowienia. Osiem miesięcy temu filmik z pikniku pokazał portal Dziennik.pl. Organizatorem imprezy był Paweł Szmidt, który w 2005 r. z listy LPR bezskutecznie kandydował do Sejmu, a rok później jako kandydat PiS chciał zostać zabrzańskim radnym. Razem z nim bawiła się Leokadia Wiącek, późniejsza działaczka Młodzieży Wszechpolskiej i asystentka eurodeputowanego Maciej Giertycha. Zabrzańska prokuratura chciała umorzyć ich sprawę - uznała, że piknik był imprezą zamkniętą, na której bawiły się wyłącznie osoby, którym nazistowskie poglądy były bliskie. Zdaniem śledczych nie doszło więc do ich publicznego propagowania.

Po publikacji w "Gazecie" sprawą zainteresowała się Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która nadzoruje zabrzańską jednostkę. Z naszych informacji wynika, że wczoraj nakazała śledczym przesłuchanie dodatkowych świadków oraz sprawdzenie, czy zdjęcia z pikniku wcześniej były zamieszczane w internecie. - Fachowcy z policji nie powinni mieć problemów z ustaleniem tych informacji - mówi nasz informator.

Jeżeli uda się potwierdzić informacje, że zdjęcia opublikowano w internecie lub rozpowszechniano w inny sposób, prokuratura będzie musiała przygotować akt oskarżenia przeciwko faszystom.