PGE na giełdzie w 2008 r.?

PGE na parkiecie, ale bez zielonej energii

Wynika to z ujawnionych wczoraj przez zarząd firmy planów inwestycyjnych tej największej polskiej firmy z branży energii elektrycznej. PGE skupia m.in. koncern górniczy BOT, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, kilka elektrowni i zakładów energetycznych.

Do 2025 r. firma chce zainstalować dodatkowe 10 gigawatów mocy. Z tego 3,6 gW przypadnie na węgiel, 3 gW na planowaną elektrownię atomową, 1,4 gW na gaz, zaś 1,6 gW na zieloną energię. Unijne przepisy wymagają, aby do 2020 r. 15 proc. energii pochodziło z odnawialnych źródeł. Wprawdzie w planowanych inwestycjach PGE uwzględniła ten wskaźnik, ale to za mało, biorąc pod uwagę istniejące moce.

- Żeby nie płacić kar, będziemy kupować zielone certyfikaty na giełdzie energii - mówił prezes PGE Paweł Urbański. Decyzja PGE oznacza świetlaną przyszłość dla firm zajmujących się zieloną energią. Na sprzedaży certyfikatów, które są swego rodzaju świadectwem "ekologicznej moralności", prawdopodobnie będzie można zarobić nawet lepiej niż na samej sprzedaży energii z odnawialnych źródeł. Kłopoty zaczną się dopiero gdy certyfikatów nie starczy dla wszystkich zainteresowanych.

Jesienią PGE zamierza też przedstawić klientom ujednoliconą ofertę sprzedaży energii, przy czym firma zastrzega, że w tym roku nie planuje podwyżek. Prezes Urbański ujawnił też, że PGE planuje debiut giełdowy na jesień 2008.