Trzy bilety lotnicze na jedną złamaną nogę?

Powrót ze złamaną nogą samolotem do Polski? Owszem, ale po wykupieniu aż... trzech biletów lotniczych. Tak chorych pasażerów traktują pracownicy lotniska w Katanii na Sycylii

- Jak można w ten sposób potraktować chorą, starszą kobietę, która ma lecieć na zamówiony w Polsce zabieg chirurgiczny? - tak o sytuację Janiny Wityńskiej pyta jej syn Aleksander.

W czwartek rano krakowiance z ważnym biletem lotniczym w ręce odmówiono wejścia na pokład rejsowego samolotu linii Alitalia z sycylijskiej Katanii do Rzymu, skąd miała przesiadkę do Warszawy. Usłyszała, że "osoby ze złamanymi kończynami powinny zamiast jednego, wykupić trzy bilety lotnicze na tzw. miejsca leżące. Kobietę pozostawiono samą na lotnisku wraz z inwalidzkim wózkiem, choć lekko usztywniona noga nie przeszkadzała w wejściu do maszyny i siedzeniu w fotelu. Nikt z obsługi nie zainteresował się jej losem, a miejscowy szpital, w którym opatrzono ją kilka dni wcześniej, odmówił ponownego jej przyjęcia. Pomogli znajomi, którzy - zaalarmowani - wrócili po krakowiankę na lotnisko.

Jak doszło do takiej sytuacji? - W krakowskim biurze podróży Travel Club, w którym kupowałem bilet Alitalii dla chorej matki, nikt nawet nie bąknął, że konieczne będą aż trzy. To przecież kosztowałoby kilka tysięcy złotych - opowiada Aleksander Wityński.- Włochom zabrakło zwykłego ludzkiego odruchu, aby pomóc komuś potrzebującemu.

Gdy zadzwonił ponownie do biura, odmówiono mu zwrotu pieniędzy za niewykorzystany bilet, tłumacząc, że... powinien był poinformować ich o odmowie wpuszczenia matki na pokład przed odlotem samolotu.

- Potraktowałem to jak kpinę. To raczej linie lotnicze powinny powiadomić mnie o zaistniałej sytuacji, a nie na odwrót. Będę domagał się zwrotu pieniędzy aż do skutku - zapowiada nasz Czytelnik.

Czy to powszechne, że od pasażerów z usztywnioną nogą czy gipsem wymaga się potrójnej opłaty?

- Pierwsze słyszę. Mogę zaręczyć, że ta sytuacja nie powstała z winy naszych linii. Nie popisała się tu obsługa lotniska w Katanii. Pasażerka ma prawo złożyć zażalenie - mówi Ewa Wawrzyniak z biura odszkodowań Alitalii w Pradze. I prosi "Gazetę" o przekazanie pasażerce przeprosin.

- Moim zdaniem przewoźnik złamał prawo. W myśl obowiązujących przepisów linia lotnicza, jej przedstawiciel lub organizator wycieczki nie mogą ze względu na niepełnosprawność lub ograniczoną sprawność ruchową pasażera odmówić przyjęcia rezerwacji na lot rozpoczynający lub kończący się w porcie lotniczym położonym na terytorium Unii Europejskiej - dodaje Katarzyna Krasnodębska, rzeczniczka prasowa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. - Są też zobowiązani do zabrania na pokład chorej osoby w takim porcie lotniczym, pod warunkiem że osoba ta posiada ważny bilet i rezerwację - dodaje. I zapewnia, że jeśli Alitalia rozpatrzy reklamację negatywnie, ULC zajmie się tą sprawą.

Co z pozostawioną na Sycylii chorą kobietą? - W sobotę pod wieczór będę w Katanii i zabieram mamę do Polski - usłyszeliśmy od jej syna, który rozmawiając z nami, jechał już przez Słowację samochodem.